MIYO - 154 Bright Alchemy ♥

Hej! :)

Dzisiaj mam dla Was lakier, który od początku mnie zaintrygował, ale był niezłą zagadką. Intensywny niebieski, kobaltowy pyłek od MIYO z numerem 154 Bright Alchemy prezentuje się świetnie! Na dodatek ta nazwa - kojarzy mi się z pracą haha ♥ Najpierw spróbowałam użyć lakieru solo, natomiast potem wpadłam na genialny pomysł jak uzyskać niesamowity efekt na paznokciach i połączyłam go z klasyczną czernią. Za chwilę zobaczycie co z tego wyszło!

Zapraszam Was na recenzję lakiery MIYO 154 Bright Alchemy

Pojemność: 7ml
Cena: 2,99zł

Buteleczka - mała, kwadratowa z zaokrąglonymi kantami. Zakrętka jest czarna i krótka, ale nie wypada z ręki podczas malowania.
Kolor - kobaltowy, błyszczący pyłek - idealna kwintesencja niebieskości ♥ Pod pewnym kątem można dostrzec filetowo-różowe refleksy w buteleczce (na paznokciu już nikną).
Konsystencja - nie za rzadka i nie za gęsta, jak dla mnie w sam raz. Lakier nie rozlewa się na paznokciu.
Nakładanie - pędzelek jest normalnej szerokości i prosto zakończony. Dobrze się nim nakłada lakier, dzięki swojemu rozmiarowi łatwo manewruje się nim przy skórkach.
Krycie - lakier solo kryje po dwóch warstwach (cienka i grubsza), lub trzech (cieńszych). Na mnie jednak ten lakier solo nie wywarł takiego wrażenia jak na czarnym lakierze. Sami zaraz się przekonacie, że wygląda zjawiskowo! Na czarny lakier dałam dwie warstwy.
Wysychanie - bardzo szybkie, już po chwili lakier był suchy - dla pewności całość spryskałam preparatem do wysuszania lakieru od Pierre Rene :)
Zmywanie - mimo nagromadzenia drobinek lakier zmywał się całkiem nieźle, wystarczyło tylko dłużej przytrzymać wacik na paznokciu.
Uwagi - tutaj powtórzę tylko jeszcze raz żeby nikogo nie zmylić - lakier jest położony na czarną bazę stąd jego dosyć mocna pigmentacja i odmienny efekt niż w wersji solo.
Ogólne wrażenie - niebieska, niesamowita mgiełka z toną drobinek to idealny lakier dla osób, które kochają świecidełka i lubią się wyróżniać :) Bardzo polubiłam ten alchemiczny pyłek ♥
Moja ocena:
4,5/5,0
(0,5 obcięte za słabe krycie w wersji solo)

Czas na swatche! Na zdjęciach jedna warstwa odżywki Pierre Rene, jedna warstwa czarnego lakieru Diadem 15, dwie warstwy lakieru Miyo Bright Alchemy. Całość została pokryta lakierem Orly Polishield.


Co myślicie o tym lakierze? :) Myślę, że połączenie go z czernią wiele mu dało. Całość niesamowicie się błyszczała i zdecydowanie przykuwała wzrok!
A Wy macie tego dropsika? A może jakieś inne kolory? Jak się u Was sprawdzają?

Buziaki! ♥

19 comments:

  1. Rzeczywiście na czerni pięknie wygląda! :)

    ReplyDelete
  2. Wygląda bosko! Też go dostałam, ale nie mogę się za niego zabrać :)

    ReplyDelete
  3. ja mam podobny z Wibo, lecz nie używałam go z czarnym. Bardzo fajnie się prezentuje :)

    ReplyDelete
  4. Faktycznie na czarnym wygląda obłędnie ♡

    ReplyDelete
  5. genialnie! :d ja mam dwa, zaczynam moją zabawę z dropsami :) ale póki co to wybieram wersje niebrokatowe :P

    ReplyDelete
  6. Na czarnym wygląda niesamowicie *_*
    No i ta nazwa... :D

    ReplyDelete
  7. piękny! i na pewno rzuca się w oczy ;)

    ReplyDelete
  8. Malutki i przeuroczy, chyba się zakochałam ♥

    ReplyDelete
  9. niestety nie mam takich dropsikow, ale ten jest uroczy i wyglada swietnie na Twoich pazurkach :)

    ReplyDelete
  10. Niesamowicie wygląda! Muszę się za nim rozejrzeć :)

    ReplyDelete
  11. po nazwie tez mi się z twoim miejscem pracy skojarzyło :D
    ja średnio przepadam za takim wykończeniem :)

    ReplyDelete
  12. Ale cudo *.*
    W mojej kolekcji jest sporo dropsów ;)

    ReplyDelete
  13. W połączeniu z czernią baardzo mi się podoba! :)

    ReplyDelete

Dziękuję za Twój komentarz.
Do zobaczenia w kolejnym poście! ♥