Zagadka Sherlocka B. czyli - stempel stemplowi nie równy...

Ha! No i się doczekaliście postu o dwóch stemplach, które ostatnio przyprawiają wszystkich o ból głowy. Ja sama dłuższą chwilę głowiłam się co z tym wszystkim zrobić. Wczorajszy i dzisiejszy dzień spędziłam na dochodzeniu do tego o co w tym wszystkim chodzi. Przegadałam kilka dobrych godzin zarówno na Skypie jak i na Facebooku z dziewczynami, które pomagały mi w moim stemplowym śledztwie.

Już tłumaczę o co dokładnie chodzi.

Jakiś czas temu pokazywałam Wam dosyć obszerny post odnośnie wszystkich moich stempli, zrobiłam tam szczegółowe porównanie oraz przetestowałam każdy stempel. Wiele z Was po moim poście skusiło się na zakup mojego ulubieńca czyli stempla firmy Kand, który jest dostępny na Ebayu.

Stemple pozamawiane, nic tylko czekać, aż przyjdą. Ja sama zamówiłam stempel dla Antii, który nieopatrznie trafił nie do niej, a do mnie do domu. I wiecie co? Bardzo się z tego cieszę. Bo dzięki temu okazało się, że stemple, które obecnie sprzedawane są na Ebayu wcale nie są tym stemplem, który ja mam. Uwierzcie, że moje zdziwienie było ogromne, kiedy rozpakowałam paczuszkę i zobaczyłam na pierwszy rzut oka identyczny stempel. Później jednak okazało się, że jest on daleki od mojego ideału.

Zacznę od tego, że stempel, który ja posiadam kupiłam 29 września 2012 roku (ha, sprawdzałam to dzisiaj dokładnie i aż mi się śmiać chciało bo to dzień moich urodzin :P ). Stempel został mi polecony przez Yasinisi (która kupowała ten stempel w sierpniu 2012 roku), co dziwniejsze wcale nie korzystałam z bezpośredniego linku - dostałam od Marty jedynie informację 'stempel XL, ebay'. Yasinisi mówiła również, że stempel jest stosunkowo drogi (około 25zł). Bardzo możliwe, że właśnie tym się kierowałam i wybrałam stempel, za który zapłaciłam 7,29$ czyli właśnie około 25zł. Na początku myślałam, że to mega dużo, ale Yasinisi zapewniła mnie, że będę zachwycona i że stempel jest duży i idealnie odbija wzory. Stwierdziłam, że inwestycja się na pewno opłaci i czym prędzej go zakupiłam.
Stempel przyszedł dokładnie w tym samym czasie co płytki Cheeky dlatego zaraz po otworzeniu paczki zabrałam się do pracy i oniemiałam. Stempel był zupełnie inny niż te, które znałam do tej pory czyli Essence oraz Konad. Stempel był duży, mega mięciutki i kleił się do moich palców. A co najważniejsze idealnie odbijał wzory! I to każdy jeden ♥ Coś pięknego.

Od tamtej pory zakochałam się w stemplu Kand i nie zamieniłabym go na żaden inny - z chęcią polecałam go każdemu i na każdym kroku.

Jednak z przykrością muszę stwierdzić, że to co teraz sprzedawane jest na Ebayu nie jest tym samym stemplem, który posiadam ja i Yasinisi...

Przyznam szczerze, że jest to mega dziwne uczucie, bo jestem chyba jedyną osobą, która posiada obie wersje tych stempli ten 'prawdziwy' oraz 'podróbkę'. Mam nadzieję, że porównanie obu stempli rozjaśni Wam nieco obraz tego na czym polega różnica, a co za tym idzie przekonacie się, który stempel do Was faktycznie trafił :)


Zacznijmy od tego jak stempel wygląda na pierwszy rzut oka.

Prawda, że wyglądają prawie identycznie? Kto by pomyślał, że takie nie są. Czy już na tym zdjęciu dostrzegacie różnicę?

Chciałabym zacząć od różnicy, która jest chyba najmniej dostrzegalna, ale chyba w tym przypadku najważniejsza. To cztery proste litery wyryte na trzonie jednego ze stempli tworzące słowo Kand. Przypuszczalnie stempel pochodzi z tego sklepu: Kandnails. Obecnie w sklepie nie ma tego stempla, ale to jedyna strona, który nazywa się tak jak stempel - dodatkowo w ofercie znajdziemy tam same gumy do stempla, które wyglądają tak jak te w moim Kand'owskim.
Czy to możliwe, że ten stempel z napisem Kand to ten oryginalny, a reszta to podróbki?
Za chwile sami ocenicie.

Skupmy się na tym co najważniejsze w stemplu czyli guma. Każdy głupi zauważy różnicę na tym zdjęciu.
  1. Stempel Kand - biały, matowy, lepki, mięciutki.
  2. Stempl No name - przybrudzony biel, błyszczący, mniej lepki, twardy.


Gumka ze stempla Kand nie jest idealnie skrojona, ma gdzieniegdzie jakieś zagięcia. Gumka ze stempla No name jest idealnie wycięta i równiutka jak od linijki.

Kolejny niby mało istotny aspekt, ale jak się okazuje dosyć ważny. Kiedy wyciągniemy gumkę ze stempla ukazuje się nam nic nie znacząca czarna dziura. Czy na pewno 'nic nie znacząca'? Wiele osób narzeka, że stempel wypada z trzonka, że nie da się go wcisnąć - dużo osób przykleja gumę do trzonka. W stemplu Kand w trzonku są bardzo drobne rowki/żłobienia, ale na tyle wystarczające aby utrzymać gumę w jednym miejscu. Za to w stemplu No name znajdują się wyraźnie odstające rowki, które wcale nie mają na celu utrzymania gumy, a po prostu nie pozwala, aby wbiła się ona głębiej w trzonek.

Z racji tego, że stemple są dwustronne pokażę Wam też mniejsze końcówki. Różnią się one tylko i wyłącznie kolorem - twardość i reszta parametrów są identyczne. Oba stemple tak samo odbijają wzory.

Teraz najważniejsze pytanie...
Kand czy No name?


Chwilę dzisiaj spędziłam nad płytkami i oba stemple testowałam. Przyznam szczerze, że na początku stempel No name nie chciał nic odbijać. Po jakimś jednak czasie kilka razy nawet udało mi się nim coś fajnie odbić. Jednak kwestię samego odbicia chciałabym zostawić w spokoju, a tylko zwrócić uwagę na kilka szczegółów jeśli chodzi o stemple:

  1. Twardość stempla:
    - stempel Kand jest mięciutki. Dzięki temu zyskujemy ogromny komfort podczas stemplowania - nie musimy się głowić nad tym czy ten stempel mocno przycisnąć czy może nieco słabiej. Dodatkowo stempel otula nasz paznokieć podczas odbijania wzoru, jest tak miękki, że wtapiamy w niego paznokieć. To wszystko składa się na pewien komfort i łatwość w pracy z tym stemplem.
    - stempel No name jest porównywalnie twardy do stempli Konad oraz Essence. Już tak łatwo nie 'wtopimy' paznokcia w stempel - musimy więcej siły użyć aby przycisnąć stempel do paznokcia - przez to wzór może się nam rozjechać lub rozmazać.
    - skoro stempel No name nie różni się twardością od stempla Konad to po co go ściągać z Chin? Chodzi tutaj o to, aby stempel był dla nas pewnym udogodnieniem, a nie utrudnieniem. Taki właśnie jest Kand, żaden inny stempel nie posiada takiej gumy i to właśnie go wyróżnia i sprawia, że praca z nim jest tak prosta, łatwa i przyjemna.
  2. Rowki w trzonku stempla:
    - kiedy Yasinisi polecała mi stempel Kand okazało się, że ma on jeden problem - wypadająca gumeczka. Marta podesłała mi filmik na którym dziewczyna pokazuje jak zrobić tak, aby stempel nie wypadał. Na filmie pojawił się stempel z małymi, drobnymi rowkami które delikatni przytrzymywały gumę. Stempel No name ma te rowki dużo bardziej wystające i wcale one nie mają za zadanie przytrzymać gumy w stemplu, a raczej uniemożliwić wciśnięcie jej głębiej trzonka.
    Link do filmiku >klik< (00:40)
    - wiele z Was skarży się na to, że gąbeczka wypada. Już chyba wiemy dlaczego... Moja wypadnie może raz na jakieś 100 odbić. Ta ze stempla No name wypada dosyć często i nic nie da się z tym zrobić (chyba, że ją przykleić, ale ja bym tego nie robiła).
  3. Błysk/mat:
    - stemple różnią się powierzchnią, jeden jest matowy, drugi błyszczący. Niby nie powinno mieć to znaczenia, ale ma ogromne. Wzór odbity na stemplu Kand jest w 99% odbity idealnie, każda linia jest taka jak we wzorze. Przy stemplu No name, wzór owszem się odbija, ale linie potrafią być dużo cieńsze niż te w rzeczywistym wzorze na płytce. Dodatkowo odbity wzór wygląda jakby zaraz miał spłynąć ze stempla i kontury wzoru często są rozmyte.
  4. Lepkość:
    - stempel Kand po przyłożeniu do niego palca jest jak rozmemłana guma do rzucia. Mamy wrażenie jakby był ciągle pokryty warstwą kleju.
    - stempel No name owszem zbiera wszystkie ciciki i brudki podobnie jak stempel Kand, ale po dotknięciu go palcem jest nieporównywanie NIE klejący.
  5. Napis Kand:
    - to chyba już oczywiste, że jedno jest prawdopodobnie oryginałem, a drugie podróbką.
Zatem co teraz z tym wszystkim zrobić? Obecnie na Ebayu można znaleźć stemple za dziwne pieniądze w granicach 10zł albo i mniej. Dodatkowo każda aukcja korzysta praktycznie z tych samych zdjęć. Jak zatem stwierdzić, który stempel do nas trafi?

Po dzisiejszej rozmowie z Yasinisi mój mętlik w głowie trochę się rozjaśnił. 
Po pierwsze okazało się, że Yasinisi jest jedyną osobą, która poza mną ma stempel z napisem Kand (przynajmniej w obrębie tych osób, z którymi rozmawiałam). Gąbeczka również jest klejąca i mięciutka jak pianki marshmallow oraz można w niego głęboko wtopić paznokieć. Co ciekawsze (tutaj chyba największa zagadka...) Yasinisi posiada stempel z czerwoną końcówką oraz taki, który rowki ma te bardziej wystające. Przez chwilę myślałam, że to taka hybryda obu stempli, ale przecież na trzonku jest napis Kand... 

Z takich ciekawostek - ja i Marta zamawiałyśmy stempel mniej więcej w tym samym czasie. Kolejną osobą, która z mojego polecenia zamówiła ten stempel była Amethyst (kupowała go w marcu), której trafiła się już podróba. Może przez ten okres czasu w Chinach zdążyli wyprodukować właśnie te tańsze 'zamienniki' stempla Kand?

Razem z Martą stwierdziłyśmy, że w momencie kiedy kupowałyśmy stempel był on tylko i wyłącznie w cenie 7,29$ (bo gdyby była tańsza aukcja to pewnie byśmy z niej skorzystały). Co ciekawsze, sprawdziłyśmy w archiwach swoich zamówień - obie mamy stempel od tego samego sprzedawcy i prawdopodobnie z tej samej aukcji, bo co do centa kosztowały tyle samo. 

Doszłyśmy do wniosku, że obecnie jedyna sensowna metoda na to żeby mieć jakąkolwiek pewność, że przyjdzie do nas właściwy stempel to korzystanie z aukcji jednego sprzedawcy.
Sprzedawca: oshine-beauty.store
Obecnie na jego aukcji możemy dostać stempel z gąbeczką, która na zdjęciu wygląda na błyszczącą, ALE ma napis Kand. Niestety 100% gwarancji nie mam jaki stempel do Was przyjdzie. Wiem, że obecnie na stemple z tej aukcji czeka Hatsu oraz Antii - mam nadzieję, że przyjdzie do nich ten właściwy i sprawa się jakoś rozwiąże :)

Jeśli chodzi o sprzedawców, od których przychodzą stemple No name to namierzonych mam dwóch: dream-land89 oraz xinli2010.

Co dziwniejsze jest to - wiem, że np Weronice stempel sprawuje się całkiem nieźle choć z opisu wynika, że jest to podróbka.

Wiele jednak osób skarży się na to, że stempel nie odbija dobrze wzoru. Na jednej ze stron spotkałam się z 4 różnymi sposobami na to 'jak zrobić, żeby stempel działał' (jednego z nich totalnie nie zrozumiałam więc opiszę tylko 3 z nich):
  1. Spiłować/zmatowić powierzchnię stempla blokiem polerskim lub delikatnie pilnikiem.
    - swój stempel No name po testach potraktowałam blokiem polerskim i owszem się zmatowił i odbija o niebo lepiej wzory co jednak dla mnie nie zmienia faktu, że stempel nadal jest twardy oraz wypada z trzonka. Jest to dobry sposób dla osób, które już natknęły się na ten stempel i nie chcą kupować następnego, a w miarę uzdatnić ten, który już mają.
  2. Przemyć gumę stempla czystym acetonem. (osobiście nie próbowałam).
  3. Rozgrzać gumę stempla w rękach. - próbowałam i z marnym skutkiem...
Powiecie 'kurcze, po co tyle zachodu skoro stempel wystarczy zmatowić'. A ja odpowiem 'a po co kupować stempel nad którym potem trzeba się głowić co by tu zrobić żeby działał?'
Wczoraj usłyszałam takie fajne zdanie: 'równie dobrze można by kupować w sklepie dziurawe bluzki i je zszywać'. Bardzo trafna uwaga!

Osobiście uważam, że nie po to kupuję stempel żeby potem siedzieć w domu i dumać nad tym 'co by tu zrobić żeby działał...'.
A powtórzę raz jeszcze, samo zmatowienie stempla nie sprawi, że stanie się on miększy. Stempel Kand kocham właśnie za to, że nie muszę się zastanawiać nad tym jak przyłożyć go do płytki czy do paznokcia, aby stempel ładnie się odbił w całości i nie był rozmazany. Pytacie mnie często jak to robię, 'przecież to wcale nie takie łatwe' - owszem, ze stemplem Kand jest łatwe, bo wystarczy wziąć go do ręki, oczyścić z cicików i można działać. Nie trzeba nic z nim robić, od razu jest gotowy do pracy.

Na który stempel się zdecydujecie to pozostawiam w Waszej kwestii. W moich powyższych wypocinach starałam się przekazać wszystko to co wiem o tych stemplach, o różnicach jakie zaobserwowałam i własnych odczuciach. Oczywiście jeśli komuś dobrze się stempluje No name'm to nie zabraniam go używać ^^ Myślę jednak, że wielu osobom przyda się takie porównanie. 

Z takich jeszcze ciekawostek - ostatnio zamówiłam na Ebayu stempel prostokątny, zielony, matowy. Jak przyjdzie to podzielę się z Wami odczuciami i jeśli będzie dobry to od razu podam namiary na sprzedawcę - może to rozwiąże nam problem.
Ufff... 
Kochani, to chyba koniec jeśli chodzi o temat tych stempli. Zagadka może nie w pełni rozwiązana, ale myślę, że wielu z Wam się co nie co rozjaśni. Bądź co bądź do tej pory było mi ciężko rozmawiać z Wami wszystkimi, którzy mają stemple z Ebaya, bo nie mając porównania ciężko jest określić np. stopień lepkości albo miękkości stempla.

Oczywiście proszę abyście wszelkie spostrzeżenia, uwagi oraz pytania pisali w komentarzach, postaram się na wszystkie odpowiedzieć - prędzej czy później :)

Już na sam koniec chciałam serdecznie i mega gorąco podziękować kilku osobom, które pomagały mi w śledztwie - wierzcie lub nie, ale czuję się co najmniej jak jakiś Sherlock Holmes ^.^
Dziękuję Yasinisi za ogromną pomoc oraz cudownie spędzoną godzinę na Skypie.
Dziękuję Kurce za podanie mi strony do Kandnails i przekazania wielu cennych informacji, które udało jej się znaleźć w internecie.
Dziękuję Weronice za odpowiedzenie na kilka moich stemplowych pytań.
Dziękuję Red Rouge za skypowe testowanie stempli.
Dziękuję Amethyst za długą rozmowę na skypie oraz odpowiedź na moje szczegółowe pytania.
Dziękuję Idzie za podesłanie info na temat tego 'co zrobić żeby stempel działał'.
Dziękuję Antii za duchowe wsparcie oraz za to, że postanowiła zostawić w moich łapkach swój stempel, aby rozwiązać zagadkę.
Dziękuję Wam wszystkim, którzy dzieliliście się ze mną swoimi opiniami na Facebooku :)
Naprawdę mega mi wszyscy pomogliście i gdyby nie Wasza pomoc to chyba do końca życia zachodziłabym w głowę o co w tym wszystkim chodzi.

Buziaki! :*


68 comments:

  1. Kochana należą Ci się OGROMNE brawa za ten post !!! Przeczytałam calusieńki co do słowa :D
    Odwaliłaś kawał doskonałej roboty i jestem przekonana, że wiele osób na nim skorzysta.
    Czekam jeszcze z niecierpliwością na newsy odnośnie stempla prostokątnego no i tych zamówionych przez hatsu i antii.. Ciekawa jestem czy ten fioletowy okaże się odpowiednikiem naszych.. Oby tak było.To by ułatwiło sprawę wielu osobom..

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dokładnie! A ten fioletowy to w sumie słodko wygląda, więc tym lepie by było :D

      Delete
    2. Też czekam z niecierpliwością.. Ciekawa jestem czy on okaże się taki jak te nasze..

      Delete
    3. Dziękuję za Twoje słowa Kochana :* I dziękuję za Twoją pomoc, była naprawdę nieoceniona!!! ♥
      Dokładnie, poczekamy co przyjdzie do dziewczyn :) I zobaczymy co to za zielone cudo do mnie przywędruje :)

      Delete
    4. Noo,.. Ten prostokątny to też może być fajna alternatywa.. No ale teraz możemy tylko czekać.. Jak przyjdzie i wytestujesz co to to warte to koniecznie podziel się wrażeniami..

      Delete
  2. Uff... Przeczytałam! Lubię takie zagadki i czekam dziewczyną przyjdą stemple ^^ To chyba będzie najlepsze rozwiązanie :D

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dokładnie - wtedy już będziemy miały ostateczny obraz całej sytuacji :D

      Delete
  3. no to jednak wychodzi na to że mam podróbkę :( ale taką trochę hybrydę, bo mój odbijał stemple dobrze, nie bardzo, ale dobrze - z resztą sama widziałaś :) dałam za niego 3$ więc płakać za bardzo nie będę, ale gdybym dała 7 to byłabym nieźle wkurzona. Potraktowałam go już blokiem polerskim i działa fajnie :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Jeśli Ci się nim dobrze pracuje to działaj dalej :) A jak się sprawa wyjaśni do końca to wtedy może sobie dokupisz ten właściwy :) Albo ten zielony okaże się być dobrą alternatywą :) Zobaczymy :)

      Delete
  4. Ogromne podziękowania za ten post! Naprawdę jest bardzo pomocny i niejedną z nas uratuje przed zakupem badziewia.. Dzięki !! :*

    ReplyDelete
    Replies
    1. Bardzo się cieszę, że się przyda :) :*

      Delete

    2. Dziewczyny pomóżcie!!
      Szukałam na uk i us ebayu i nic nie ma! Tak samo u tego sprzedawcy oshine beauty store... Nic.. A na allegro same podroby! Gdzie mam kupić oryginalnego kanda?!

      Mam jakiegoś zwykłego no name i nic dosłownie nic nie da się z nim zrobić ://
      Zalamka...

      Skąd mam kupić kanda albo jakikolwiek inny dobry stempel?

      Delete
  5. 'równie dobrze można by kupować w sklepie dziurawe bluzki i je zszywać' toż to moja uwaga :D Miło mi ;) i dziękuję za podziękowanie i śledztwo!

    Osobiście poczekam aż hatsu i anti dostaną stemple, ale kurczę, ja chcę JUŻ stemplować! ;(

    Ale mam takie przemyślenie. Skoro ten kand jest taki miękki, to może jakby użyć gąbeczki do makijażu albo jakiejś podróby beauty blendera (chyba essence ma coś). Istnieje tylko ryzyko, że wchłonie lakier i dupa. Ale ja o tym myślałam na wpół śnięte w wyrze, więc mogłam przekombinować :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Nie nie Martuś.. Gąbeczka się nie nada.. Te nasze to są nadal gumy ale takie mięciutkie.. Gąbeczka do makijażu to chyba co najwyżej do gradientu ;) Przynajmniej tak mi się wydaje..

      Delete
    2. A widzisz! Ja to nawet zapomniałam kto taką trafną uwagę rzucił :D Co do gąbeczki - niestety to chyba nie zda egzaminu bo na tej zasadzie działa gradient gdzie dajemy dużo lakieru a i tak on wsiąka w gąbeczkę. Wzór z płytki jest bardzo cieniutką warstwą lakieru i może jeszcze na gąbeczce by się odbił, ale na paznokciu pewnie nie :(

      Delete
    3. No w sumie to przemyślałam, cholipa no! Macie rację :(

      B pisałam do Ciebie z prywaty więc mogło się namerdać :)Ale fajnie, że to napisałaś bo nieskromnie myślę, że to trafna uwaga :)

      Delete
    4. To pewnie dlatego haha :D Ale teraz już będę pamiętać :D Oj trafna trafna ♥

      Delete
  6. Czekam na to co dziewczyny powiedzą, bo mnie ciągle bierze na stemple. A z kijowym to żadna zabawa. Twój wymacałam i wiem co chcę, ale jeszcze żeby na niego trafić ;) Będę czekać na info ze stemplowego pola bitwy ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dokładnie, nie ma co kupować na siłe bo się okaże że to tylko problem :) Dokładnie, Ty na pewno wiesz o co mi chodzi z tą lepkością :P

      Delete
    2. Sama wymyśliłam gume do żucia, więc wiem :P

      Delete
  7. ja mam essence i konada i jestem z nich zadowolona i od czasu jak ukazał się Twój post o stempelkach, próbuję sklecić swojego posta o moich stempelkach ;)

    ReplyDelete
  8. Odwaliłaś kawal dorej roboty tym postem i wychodzi na to, ze ja mam podróbę, ale chyba wyjątkowo dobra bo:
    - świetnie odbija wzorki od pierwszego razu nie było z nim problemow - jak Kand
    - gumka notorycznie mi wypada niemalże przy każdym czyszczeniu z resztek lakieru - jak podróba
    - rowki wewnątrz ma duże - jak podróba
    - ale jest bardzo mięciutki - jak Kand
    - i klejący - jak Kand.
    - no i kosztował jakieś 2-3$ :D - jak podróba
    No wiec co ja mam?

    ReplyDelete
    Replies
    1. Hm... A masz na trzonku napis Kand?
      Yasinisi ma podobną wersję do tego co Ty mówisz - może to trzonek z podróby i guma z Kanda? Bo z tego co mówisz wynika, że guma jest dobra a tylko trzonek jest 'podrobiony' :) A guma się totalnie nie błyszczy ani nic? Jest matowa?

      Delete
    2. Napisu nie ma. Gumka po stronie po której się stempluje jest matowa. Jak ja wyjmę, to od środka się błyszczy.
      A, ta mała po drugiej stronie błyszczy się i słabo odbija. Do małych wzorków wole używać starego chińskiego stempla :p

      Delete
    3. Hm, to wszystko się zgadza. Moja gumka w Kandzie też się błyszczy leciutko od tej plaskiej strony... No to kochana, wygrałaś w totka i trafiłaś w dobrą gumę :D Nic tylko zazdrościć :) A co do wypadania... ciężko mi tu cokolwiek zaradzić :(

      Delete
    4. Na to wypadanie będę musiała coś wymyślić... A poza tym jestem z niego mega zadowolona, wiec chyba rzeczywiście miałam szczęście.
      Szkoda tylko, ze w tej chwili nie wiadomo co się na Ebayu zamawia..

      Delete
    5. Eh.. Ja już do tego wypadania chyba przywykłam, ale nie ukrywam że też mnie to wkurza..

      Delete
    6. A u jakiego sprzedawcy kupiłaś super podróbę? :)

      Delete
  9. łał, naprawdę świetny post, widać że dużo włożyłaś w napisanie go :)

    ReplyDelete
  10. a ja bym nawet nie pomyślała czy stemple moga być oryginalne i nieoryginalne ;d
    będę na przyszłośc wiedziała na co zwracać uwagę:))

    ReplyDelete
  11. Ja też mam z napisem Kand - Yasinisi dawała mi linka do aukcji :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. I sklerotyczka nawet tego nie pamięta ;)
      A od jakiego sprzedawcy brałaś Monia? Tego co my?

      Delete
  12. Czekałam na ten post :)
    Więc ja też zamówiłam ten stempel po tym jak go polecałaś. Dostałam go kilka dni temu. Gumka jest klejąca, miękka, ale jednak nic się nie chciało odbijać. No i nie ma tego napisu Kand, więc chyba akurat trafiłam na "podróbę". Jak wygląda środek jutro sprawdzę, bo dziś już nie mam siły ;p
    A dzisiaj go właśnie potraktowałam pilnikiem i polerką i udało się kilka razy ładnie odbić wzorki.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Kasiu a jak go dostałaś to był błyszczący czy matowy? :)

      Delete
    2. Właśnie sprawdziłam go w środku i ma duże rowki, a guma jest raczej błyszcząca, teraz od góry lekko zmatowiona jak ją przejechałam polerką, ale nadal lekko błyszczy. No i w sumie nie wiem, czy jest miękka, bo nie mam porównania do tego prawdziwego Kanda, możliwe że w nim jest bardziej miękka.
      A co do odbijania wzorków to nie zawsze mi to wychodzi, ale to pewnie też moja wina, bo nie umiem wyczuć zdrapki, zawsze zdrapię za dużo lakieru i wtedy na płytce prawie nie zostaje, albo za mało i jest plama... Tobie zawsze od razu się udaje? Ile Ci zajęło opracowanie odpowiedniej techniki?

      Delete
  13. Fantastyczny post! Kiedyś już pisałam, że mam problemy z tym stemplem i że Konad najlepiej się u mnie sprawdza. A teraz okazało się, że mam po prostu podróbę... zresztą napisu Kand nie ma. Zmatowię go bloczkiem, nie mam nic do stracenia. Czekam na weryfikację przez Hatsu i Antii. Jest jeszcze jeden stempel, który jest w drodze do mnie. Czarna oprawka, kwadratowa,biała i miękka, upolowany na Allegro. Zobaczymy jak on się spisze. Dałam za niego ok 20zł.
    Jeszcze raz wielkie podziękowania za cudowny post :-) Czekam na więcej!

    ReplyDelete
  14. Choć pewnie nie będę się bawić w stempelkowanie, chętnie przeczytałam cały tekst. A jakby mnie tak naszło dobrze wiedzieć na co zwrócić uwagę :) Pozdrawiam :*

    ReplyDelete
  15. To ja siedzę na pupce i czekam co dostaną dziewczyny i jak sprawdzi się stempel który Ty zamówiłaś, chociaż wiem, że pewnie nie szybko będę miała wolną gotówkę na zakup oryginalnego a szkoda, bo pomimo, iż mój no name sprawuje się w miarę dobrze, tak jak pisałaś nie chce mi się bawić, szukać wzorów które odbija a których nie, chcę po prostu usiąść i stemplować to co sobie w głowie obmyśliłam :) Post pewnie będzie pomocny dla wielu osób i miło, że poświęciłaś czas na tak obszerny opis

    ReplyDelete
    Replies
    1. Aaa i u mnie pomimo, że gumy nie da się bardziej wcisnąć, sama nie wypada, nie mam z tym problemu, i właśnie udało mi się na każdym paznokciu odbić idealnie wzór (no dobra po za małym paluchem bo przyciskałam za mocno... i tu by się przydała ta miękka guma ;( )

      Delete
    2. Wlasnie o to chodzi ze miekka guma tak ladnie otula paznokiec a jesli sie twarda przycisnie za mocno to wzor moze sie rozjechac :(
      Naprawde ta mieciutka guma to niesamowity komfort przy stemplowaniu :)

      Delete
  16. Ogromnie podziwiam Twoją cierpliwość w tym dochodzeniu :)

    ReplyDelete
  17. o kurczę... ja kupiłam przez allegro i powiem, że jestem zadowolona :)

    ReplyDelete
  18. brawo! napracowałaś się solidnie.. aż nabrałam ochoty na prawdziwego konada bo dopiero ta notka uświadomiła mi że nie każdy stempel się nadaje

    ReplyDelete
  19. Nie no żartujesz? Ja mam podróbkę... po Twoim poście zamówiłam ten za 10zł i niedawno do mnie przyszedł i dupa. No i dotarła do mnie podróbka, ale dupa :/

    ReplyDelete
  20. Super notka, czekałam na nią bardzo :) Odwaliłaś kawał dobrej roboty :) Teraz czekam na informacje o tym co przyszło Antii i Hatsu, żeby zamówić oryginał :))

    ReplyDelete
  21. Nie mam zielonego pojęcia o stemplowaniu i nie będę pewnie nigdy stemplować, ale miło się czytało i czuję się teraz taka mądra ;) jesteś normalnie stemplowym mistrzem!

    ReplyDelete
    Replies
    1. A może kiedyś sięgniesz po stemple :) to naprawde świetna zabawa! Dziękuję, ciesze się ze przy się spodobał :)

      Delete
  22. łał, Ania, dobra robota. powinnam powiedzieć - Sherlocku!
    dostaniesz w piąteczek nagrodę z tego tytułu :D

    ReplyDelete
  23. Bez dwóch zdań, przydatny post dla osób, które pragną zainwestować w dobry stempel ! Oby tylko "teoria jednego sprzedawcy" się sprawdziła :*

    ReplyDelete
  24. No świetnie. zakupiłam za jakieś 6 zł w niedzielę ten stempel, bo skoro Ty (mistrzyni ;) ) go poleciłaś a w dodatku przesyłka free,to co to jest 6 zł? ;)
    Już nie chodzi o to, że zapewne kupiłam bubla, tylko że się na niego napaliłam jak dziecko na cukierki a tu o. Guzik. w dodatku bez pętelki.
    ehhhhhh ;(

    ReplyDelete
  25. Ten post jest genialny :) Ja niestety też mam podróbę. Ale zmatowiłam blokiem i dobrze odbija. Poczekam na recenzję kolejnych stempli i może jeszcze kupię sobie ten oryginalny. A na razie daję radę podróbą ;)

    ReplyDelete
  26. Dementuje plotki: stempel Kanda mam już dawno :P:P:P
    Zamówiłam go 18 sierpnia 2012, więc byłam prekursorem XD Żeby było śmiesznie zamawiałam na oshine :D Na stempel teraz Gosia czeka. Jak dojdzie to szybko porównam z moim jak to wygląda. Mam nadzieję, że będzie dobrze. Wydaje mi się, że na początku guma w Kandowym była błyszcząca i przy wycieraniu się starła, ale mogę się mylić.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Hehe po prostu usłyszałam, że Antii zamawia z Tobą więc może dlatego tak doszłam do wniosku, ze też zamawiasz :P Nom właśnie też dokładnie 18 sierpnia zamawiała Yasinisi :P Ja zamówiłam chwile po Was bo jakiś miesiąc później :) Nom ja też z oshine zamawiałam i mam nadzieję, że teraz Gosi przyjdzie ten, który i nam przyszedł :) Mój stempel na bank na początku był matowy, a nie błyszczący i jest taki mega mięciutki w porównaniu z tym No name :)

      Delete
    2. Hihihi nie podejrzewałam, że to tego samego dnia nam wyszło XD Wiem, że się nawzajem nakręcałyśmy na niego ;)
      Już od pierwszego stempla go pokochałam, w porównaniu do innych jest boski. Konadowym musiałam "turlać" po płytce z jednej strony na drugą, bo mam płytkę wypukłą i przy tym albo niszczyłam wzór, albo odbijałam go nie w tym miejscu co chciałam. A tutaj pyk i już jest <3

      Delete
  27. Jeszcze jedno, spróbuj zmienić przyrząd, którym ścierasz lakier. Ostatnio przez przypadek wzięłam inną kartę niż zwykle i się przeraziłam, że lakier nawet na gumę się nie chce przenosić. Później wzięłam tą co trzeba drapaczkę i wszystko wróciło do normy. Stemplowałam Kandem.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Może te podrobione potrzebują innej ilości lakieru, żeby lepiej działać.

      Co nie zmienia faktu, że Kand jest idealny i trzymam kciuki, żeby taki pozostał.

      Delete
    2. Ja ścieram zawsze tym samym zestawem kart - mam kilka sprawdzonych i nigdy mi się nic nie działo więc raczej to nie kwestia kart ;)
      Nie wiem czy potrzebują więcej lakieru te podróby, ale ja używam na codzień tego Kanda oryginalnego kupowanego w 2012 roku i jestem z niego zachwycona, a mam nadzieję, że i dla Gosi teraz przyjdzie ten właściwy ;)

      Delete
  28. Dajcie Dziewczyny koniecznie znać, czy Antii dostała właściwy stempel - wtedy też sobie zamówię ze sprawdzonego źródła. Marzy mi się taki mięciutki... ;D

    ReplyDelete
  29. Jeny, boski post, brawa dla Ciebie! :D Błagam o jakąś akcję na fb czy gdzieś, gdy wyśledzicie gdzie mozna kupić właściwy stempel, też chciałabym go kupić!
    Byłam wczoraj w Gliwicach i co prawda padałam ze zmęczenia po szkoleniu i nigdzie nie chciało mi się iść ani z nikim gadać, ale chwilę się przeszłam po starówce i bardzo ładna :) żałuję, ze nie miałam więcej czasu czy sił żeby tam połazić. Byłam tak zmasakrowana, że czekając na pociąg siedziałam w galerii i oglądałam serial przez kilka godzin na netbooku, bo wszystko inne było ponad moje siły xD w każdym razie później wpadłam do natury pomyszkować za limitkami i kupiłam m.in. płytkę do stempli essence. przy kasie wywiązała się rozmowa z panią Naturzanką na temat stempli i płytek, tym bardziej, że akurat miałam stempelkowe zdobienie, i dałam jej adres Twojego bloga jako specjalistki od stempli :D chciałam się tylko tak podzielić, bo to trochę zabawne, że będąc w Gliwicach rozmawiałam z przypadkową właściwie osobą na temat blogerki z Gliwic ;) Pozdrawiam!

    ReplyDelete
  30. też czekam na wieści! Ech i zazdroszczę łupnięcia konada z 9 złociszy bo na allegro u nas ponad 20 chcą :< Stępli nie próbowałam jeszcze, ale kupiłam z essence a tu czytam ze słabo idzie :(

    ReplyDelete
  31. Po przeczytaniu tego posta poszperałam na ebayu i amazonie i znalazłam jeden tu:
    http://www.amazon.co.uk/gp/product/B00FHKTG80/ref=oh_details_o00_s00_i00?ie=UTF8&psc=1

    Doszedł wczoraj, wypróbowany, działa jak Kand choć nie ma żadnej nazwy. Niestety nie jest już dostępny. Zostawiam jednak linka na wypadek gdyby kiedyś jednak był znów dostępny.

    ReplyDelete
  32. http://www.bornprettystore.com/3pcsset-sell-double-sided-stamping-nail-stamper-scraper-p-12024.html ja znalazłam tutaj, niestety po zdjeciach live wygląda bardziej 'no name' chcoaż to tzrecie wygląda jak Kand...

    ReplyDelete
  33. No i co? Są jakieś newsy?

    ReplyDelete
  34. Dziewczyny pomóżcie!!
    Szukałam na uk i us ebayu i nic nie ma! Tak samo u tego sprzedawcy oshine beauty store... Nic.. A na allegro same podroby! Gdzie mam kupić oryginalnego kanda?!

    Mam jakiegoś zwykłego no name i nic dosłownie nic nie da się z nim zrobić ://
    Zalamka...

    Skąd mam kupić kanda albo jakikolwiek inny dobry stempel?

    ReplyDelete
  35. http://allegro.pl/kand-stempel-xl-2-zdrapki-do-stempli-plytek-i5693531395.html

    Co myślicie?

    ReplyDelete

Dziękuję za Twój komentarz.
Do zobaczenia w kolejnym poście! ♥