Mazidłowy czwartek - masełka Nivea

Nastał czwartek więc czas na mazidła do ust! Dzisiaj miały być szminki z Golden Rose w duecie z pędzelkami do ust od Promoto-Promoto, ale moje usta są dzisiaj wybitnie niefotogeniczne, a blizna na wardze bardzo widoczna więc przełożę ten temat na inny czwartek :) Dzisiaj będzie słodko, delikatnie, zdrowo i smacznie.
Bohaterami dzisiejszego posta będą dwa masełka do ust firmy Nivea. Jestem pewna, że każdy z Was o nich słyszał!

Ja pokochałam te masełka od pierwszego maźnięcia. Najpierw był rozpływający się karmel (jeśli wychodzi jakieś mazidło do ust o smaku karmelu to na pewno je wyczuję!), a zaraz po nim słodka malinka.

Zapraszam na ich recenzję :)

Rodzaj - masełka.
Opakowanie - okrągłe, metalowe słoiczki, bardzo płaskie. Dzięki temu wydobycie specyfiku jest bardzo wygodne. Słoiczki są na zakrętkę, 'na ścisk' - nie zakręca się jej tylko nakłada :) Jak widzicie opakowania są dosyć zużyte i zniszczone - wszystko przez to, że masełka towarzyszą mi w zimie w naprawdę ekstremalnych warunkach (w kieszeniach) i na co dzień w kosmetyczce.
Nakładanie - masełko spokojnie można nakładać palcem bez obaw, że coś zostanie nam pod paznokciem. Jednak mimo wszystko jest to najbardziej niehigieniczny sposób nakładania jakiegokolwiek mazidła do ust. Można tutaj zastępczo użyć pędzelka, albo 'całować się' ze słoiczkiem (ja tak często robię ^^).

Trwałość - może opowiem tutaj nie tyle o trwałości, a o działaniu. Masełko dobrze nawilża nam usta, sprawdza się idealnie w takiej pogodzie jak dzisiaj czyli z chłodnym, późnojesiennym wiatrem. Dodatkowo jest to idealny ratunek dla naszych ust w ziemie! Na stoku nie rozstaję się z tymi masełkami, bo jako jedne z nielicznych nie zamarzają na zimnie i pozostają w tej samej konsystencji! A to uważam za świetny plus. Masełko na ustach utrzymuje się dosyć długo, z 2h w warunkach około -15 stopni pozostawiając na ustach ochronna, delikatną powłokę. Dodam jeszcze, że masełko przeżyło ze mną również mrozy -25 stopni - się sprawdziło! ♥
Uwagi/inne - jedyne do czego mogłabym się przyczepić to fakt nakładania masełka paluchem, ale można to zastąpić np. pędzelkiem :)

Kolor - masełko ma lekko kremowy kolor (jak na zdjęciu), ale na ustach jest totalnie bezbarwne.
Zapach - mmm... co tu dużo mówić, to tak jakby ktoś wziął i zmieszał karmel z nawilżającą maścią - coś cudownego!
Smak - kolejna sprawa gdzie mogłabym się rozpływać. Może nie jest to smackers, ale na pewno da się tutaj wyczuć nutę słodkiego karmelu.

Kolor - mazidło ma kolor totalnie jak Barbie - czyli różowy! Nie jest bardzo nachalny, a delikatny. Na ustach pozostawia bardzo słabo widoczną różową mgiełkę.
Zapach - maliny to kolejne z moich zboczeń zapachowych, do tego stopnia, że mam nawet dezodorant o zapachu malin z miętą ^^ Tutaj również jest to uczta dla naszego noska. Jeśli ktoś lubi słodkie maliny to jest to wersja dla niego!
Smak - bardzo słodki, a zarazem niechemiczny. Jeśli mam ochotę na coś dobrego i cukierkowego to sięgam po to masełko!


Ogólne wrażenie - nie poznałam jeszcze ani jednej osoby, która nie zachwycałaby się tymi masełkami. Ja oddałam się im bez chwili zastanowienia! Możecie jeszcze znaleźć wersję waniliową i klasyczną o ile się nie mylę. Ja zdecydowanie wolę te smakowe. Jak najbardziej polecam, zwłaszcza, że masełka można dostać w granicach 7-10zł za sztukę, a jak widzicie na zdjęciach ich zużycie jest prawie niemożliwe (ja ich używam naprawdę często, a mam je od samego początku kiedy weszły do sklepów).

Maziam sobie usta malinką na dobranoc i uciekam do wyrka :)
Trzymajcie się!
Słodkie buziaki!

27 comments:

  1. mam karmelkowe i uwielbiam je, jego zapach jest cudowny, i nie tylko ja tak uwazam - gdy jestem u chłopaka i wyciągam to masełko to zaraz przybiega jego pies haha ^^

    ReplyDelete
  2. No to poznajesz osobę, która się nie zachwyca tymi masełkami :) Miałam karmelowe, drugie oddałam, bo niestety nawilżenie jest, ale tylko pozorne. Na stok lub długi zimowy spacer - jak najbardziej. Dzięki dużej zawartości parafiny doskonale będą chronić nasze usta. Jako nawilżacz, nie nadają się zupełnie, bo gdy schodzą z moich ust, one wręcz błagają o porządne nawilżenie. Uwielbiam zapach i opakowanie, ale to trochę za mało. Ja wróciłam do mojego ukochanego Tisane. Ale na mroźne wyprawy wierzę, że nadają się idealnie :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. A u mnie wlasnie usta sa ladnie nawilzone :( nom na stoku sprawdzaja sie super i swietnie chronia przed zimnem :) mam Tisane ze spotkania na ktorym bylysmy razem - musze go przetestowac :)

      Delete
  3. A ja czasem używam go do skórek kiedy chcę je nawilzyc a nie mam odżywek pod ręką. Polecam wypróbować - a mała ilość nie zatlusci rąk :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ja do skorek uzywam jajeczek Oriflame :) ale wyprobuje te maselka do skorek tez :)

      Delete
  4. Ja też się nie zachwycam tymi masłami. Mam malinę i jest okropna. W ogóle nie nawilża moich ust, zostawia jakąś dziwną tłustą warstwę na nich iii w ogóle niefajnie :D

    ReplyDelete
  5. Bardzo długo wstrzymywałam się od zakupy, bo nie znoszę wyciągać mazideł ze słoiczków - zawsze mnóstwo zostaje mi pod paznokciem :/ ale tutaj opakowanie jest na tyle szerokie, że nie mam tego problemu, a zapach i smak są boooskie <3 zakochałam się w cud-malinie, szkoda tylko, że mój ukochany jej nie polubił :P karmelowe też chcę kupić! :D

    ReplyDelete
  6. bardzo lubię :D mam wanilia makadamia i na pewno kupię karmel :P

    ReplyDelete
  7. ja swoje masełko (malinowe) kupilam wczoraj po raz pierwszy, i jest to miłość od pierwszego użycia :) na pewno kupie kolejne

    ReplyDelete
  8. Ja mam oba te masełka i malinowe bardzo lubię!:)

    ReplyDelete
  9. Uwielbiam masełka mam wanillia makadamia, zapach jest wręcz obłędny ! Teraz poluje na to malinowe :)

    ReplyDelete
  10. Ja ich nie zakupiłam właśnie ze względu na opakowanie ;/

    ReplyDelete
  11. Mam ochotę na to karmelowe mm :)

    ReplyDelete
  12. Ten karmelkowy mnie kusi :)

    P.S. Wpadnij na rozdanie: http://madziulowepaznokcie.blogspot.com/2013/11/rozdanie.html

    ReplyDelete
  13. Mmm ja mam wanilia makadamia i pachnie obłędnie, ale karmelek też mnie kusi ;)))) wypróbuję je też na stoku!

    ReplyDelete
  14. Ja mam karmelowe i oczywiście bardzo je lubię! Służy mi już prawie rok, a jeszcze jest go dużo w opakowaniu :) Fajnie, że jest dosyć spore, można przez to nałożyć bezpośrednio na usta :D A jak nakładam palcem, to potem resztki wcieram w skórki :)
    Zapamiętam, żeby je zabrać ze sobą na stok :)

    ReplyDelete
  15. uwielbiam je i na usta i na skórki wokół paznokci :) coś wspaniałego i te zapachy <3

    ReplyDelete
  16. Mam malinkowe i uwielbiam je :) Chociaż moim zdaniem jest bez smaku :p

    ReplyDelete
  17. Mam wersję waniliową, lubię to masełko, ale żebym jakoś strasznie się nim zachwycała, to też nie powiem ;) właśnie spotkałaś taką osobę :D

    ReplyDelete
  18. Fajne te masełka :) lubię takie pachnidełka :)

    ReplyDelete
  19. Mam w wersji tradycyjnej i sprawuje się świetnie:) a kiedy go wykończę na pewno skuszę się na malinowe..

    ReplyDelete
  20. ja również się nimi zachwycam, też mam te dwa i też w takiej kolejności do mnie trafiły ;]
    są super, piękne zapachy. no i też się całuję ze słoiczkiem ;p

    ReplyDelete
  21. uwielbiam te masełka! mam wersję karmelową (też uwielbiam ten zapach, w każdej ilości, karmelowe jajeczko z oriflame jest moim ulubionym! <3) i waniliową, która jest naprawdę genialna! mam wrażenie, że ma też trochę inną konsystencję, mniej hmm maślaną a bardziej zbitą. ;) koniecznie muszę też kupić wersje malinową, bo brzmi bardzo zachecajaco. ;)
    jak tylko przeczytałam że "całujesz" się z tym specyfikiem to od razu poleciałam po mój słoiczek i spróbowałam - genialne! :D

    ReplyDelete

Dziękuję za Twój komentarz.
Do zobaczenia w kolejnym poście! ♥