Mazidłowy Czwartek - Coca-Cola & Coca-Cola Cherry

Jest czwartek - są mazidła! 
Tak jak zapowiedziałam dzisiaj będzie smakowo, zapachowo i przepysznie! W moim najbliższym otoczeniu nie znam osoby, która nie lubi smackersów - a wręcz bym powiedziała, że podobnie jak ja je uwielbiają. W ciągu ostatnich dwóch dni spotkałam się z tym, że koleżanki witając się ze mną marszczyły czoło i pytały dlaczego pachnę tak słodko i porzeczkowo ^^ Chodziło akurat o innego smackersa niż te, o których będzie dzisiaj mowa, ale jednak, bardzo mnie to rozbawiło!

Będąc w Warszawie na Pierwszym Spotkaniu Lakieromaniaczek dostałam kilka cudownych prezentów od moich lakierowych przyjaciółek! Między inny dwa słodkie lip smackersy - jeden o smaku klasycznej Coca-Coli, drugi o smaku również Coca-Coli, ale wersji wiśniowej (Coca-Cola Cherry). A cała ta słodycz zamknięta była w dwóch cudownie przesłodkich serduszkach! Dziękuję Tamit24

Oba serduszka znajdowały się w poręcznej, malutkiej, przeźroczystej torebeczce. Z racji tego, że był to prezent to nie wiem ile dokładnie kosztuje taki zestawik. Na jakiejś stronie w internecie znalazłam cenę 3,49€ za sztukę.

Rodzaj - smackersy.

Opakowanie - dwa cudowne serduszka. Metalowe opakowania z przykrywką gdzie w środku znajdziemy smakowe mazidełka. Osobiście muszę przyznać, że to chyba najmniej lubiane przeze mnie opakowania ze względu na trudność w 'wydobywaniu' mazidła ze środka. Co śmieszniejsze, mam takich całkiem sporo (np kapsel z Fantą) ze względu na wygląd i kształt opakowania, które jest tak urocze, że wybaczam mu tę trudności ^^

Kolor - brązowo-ceglaste mazidło z lekką domieszką czerwieni z mnóstwem srebrnych, błyszczących drobinek. Oczywiście jest to kolor samego mazidła, bo na ustach jest on totalnie bezbarwny - mooooże odrobinkę się błyszczy :)
Zapach - chyba najbardziej obłędna cecha tego smackersa. Jak otworzyłam oba na raz to aż mi się w nosie zakręciło od tej słodkości ♥
Smak - przypomina mi trochę smak gumy, którą kiedyś można było znaleźć w środku ogromnych lizaków. Bardzo słodki, intensywny, a co dziwniejsze różniący się lekko od tego smaku, który ma Coca-Cola w sztyfcie. Nie wiem jak to możliwe, ale ja czuję różnicę :)
Kolor - różowo-malinowe mazidło wypełnione ogromem czerwono-srebrnych, iskrzących się drobinek. Na ustach podobnie jak braciszek - bezbarwny z lekkim błyskiem.
Zapach - jeśli po coli Wasz nosek oszalał to tutaj totalnie postrada zmysły (haha gra słów, sra głów ^^). Zapach jest tak intensywny, że po samym otwarciu z drugiego końca pokoju można wyczuć, że ktoś otworzył coś smakowego ♥
Smak - tutaj również moje skojarzenia kierowane są do gumy do żucia. Za wiśniową colą nigdy nie przepadałam, ale za owocową Huba Bubą jak najbardziej! I tak właśnie smakuje ta wisienka ♥

Nakładanie - nieco utrudnione przez rodzaj opakowania, ale jeśli ktoś nie ma zbyt długich paznokci to sobie spokojnie z tym poradzi. Można również użyć jakiegoś pędzelka lub po prostu zrobić to co ja robię zwykle czyli przykładam mazidło bezpośrednio do usta i tak je nakładam ^^ Wygląda to dosyć komicznie, ale jest to najlepszy sposób.
Trwałość - oba smackersy mają tak obłędny zapach i smak, że momentalnie zostają przeze mnie zjadane. Powiedzieć mogę tylko tyle, że ogólnie smackersy mają to do siebie, że jeszcze długo po nałożeniu (do 3h) ich aromat utrzymuje się nam na ustach mimo naszego wilczego apetytu na mazidłowe słodkości.

Uwagi/inne - jedyne do czego mogłabym się przyczepić to z technicznego punktu widzenia jest opakowanie. Nie każdemu może się z niego dobrze korzystać. Ja osobiście ze swoją miłością do smackersów jestem w stanie przeboleć ten szczegół, w rekompensacie otrzymując śliczny wygląd opakowania ^^
Ogólne wrażenie - jeśli po tym opisie jeszcze nie zaśliniliście monitora to znaczy, że smackersy Was nie ruszają. Jeśli jednak dostaliście ślinotoku... no to cóż. Radzę najpierw wziąć ścierkę i wytrzeć monitor, klawiaturę, biurko oraz podłogę. Hihi, idealne smaki dla osób lubiące słodkości, które dodatkowo kojarzone są przez znane nam smaki napojów gazowanych :) A do tego wszystkiego - fajny gadżet do torebki prawda? ^^

Czy ktoś z Was miał okazję jeść... tzn. używać tych smackersów? Oba smaki występują również w sztyftach, a oprócz tego jest też Coca-Cola Waniliowa ^^ Chyba widziałam ją ostatnio w Claire'sie za bodajże 14,90zł. Jak tylko będę znowu w tym sklepie to na pewno się w tę wersję smakową Coca-Coli zaopatrzę :)

Całuśne i smakowe dobranoc! ♥

22 comments:

  1. Mniam, mniam, mniam! Ale Ci ich zazdroszczę :P

    ReplyDelete
  2. Mam zwykłą wersję w sztyfcie - zakupioną w Biedronce :D Zdecydowanie zapach to największy atut :D

    ReplyDelete
  3. Ślicznie wyglądają :) Ja nie przepadam za colą, więc nie skusiłabym się na taką wersję Smackersa ;p
    A jak mam takie opakowania to też je przykładam do ust i tak nakładam (np. Masełko Nivea)

    ReplyDelete
  4. Tych w serduszku jeszcze nie, ale tych w sztyftach jak najbardziej, polecam przeszukać allegro i ebay bo możesz znaleźć perełki, mm :)

    ReplyDelete
  5. och, po takim opisie muszę mieć chociaż jeden bo będą mi się śniły po nocach ;P

    ReplyDelete
  6. hihi ja też się "całuję" z balsamami w takich opakowaniach :D zawsze się ze mnie koleżanki śmiały jak to robiłam, ale to najbardziej higieniczna wersja ich nakładania :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Potwierdzam, potwierdzam, że Domi tak właśnie robi- sama się śmiałam :)

      Delete
  7. Kocham wszelkie mazidła do ust, no i Colę.. Czuję, że bym się z nimi polubiła :D

    ReplyDelete
  8. ale słodkości, ciągneło mnie nie raz do pomadkowych wersji (przypuszczam, że to i tak nie to samo) ale w sumie nie wiem dlaczego nigdy się nie skusiłam, trzeba ten błąd naprawić :)

    ReplyDelete
  9. słodziuszki :)

    wiem że nikt nie lubi zostawiania linków do siebie ale dzieki temu mamy szanse sie wszystkie odnależć - poznac :) (znajdziesz u mnie mix kuchnie , mode, kosmetyki )
    to ostatnie dni konkursu u mnie może ktoś sie skusi :) mybeautyjoy.blogspot.co.uk

    ReplyDelete
  10. Oooo... Takiej wersji smackersów nie widziałam, sama mam w sztyfcie różne smaki.

    ReplyDelete
  11. nie widziałam jeszcze takich cudów w puszce:D wiem wiemmm mało widziałam:P świetna sprawa..
    Piękne zdjęcia!:)

    ReplyDelete
  12. też nie lubię tego rodzaju opakowań, zwłaszcza jak mam długie paznokcie.. :P ale są mega urocze ^.^

    ReplyDelete
  13. Ojej świetnie się prezentują ;)

    ReplyDelete
  14. O jezu, pragnę niesamowicie jakiegoś lip smackersa, ale obiecałam sobie, że kończę z kupowaniem balsamów do ust, dopóki nie zużyję chociaż kilku z tych, które mam :/

    ReplyDelete
  15. a wiesz że też nakładam tak mazidła ze 'słoiczków'? :D jakoś nie lubię lip smackersów, tzn., po prostu wolę niveę i carmex które bardziej leczą niż tylko smakują :)

    ReplyDelete

Dziękuję za Twój komentarz.
Do zobaczenia w kolejnym poście! ♥