Orly 40775, Angel Eyes - anielskie spojrzenie.

Dziś będą same ochy i achy, więc przygotujcie się na dużą dawkę cukru na temat jednego lakieru, bo usiedzieć w miejscu nie mogę tak mi on przypasował! Dodatkowo jestem trochę nie ogarnięta, bo tyle dookoła się dzieje, że pewnie trochę nieskładnie będę tutaj dzisiaj opowiadać...

Ostatnio w mojej kolekcji pojawiły się trzy nowiutkie, świeżutkie buteleczki z lakierami Orly. Tym razem poszłam totalnie na żywioł i wybrałam trzy naprawdę piękne glittery. 
Taka moja mała dygresja - ostatnio naszły mnie takie przemyślenia, że lakiery Orly to jedne z naprawdę nielicznych, które wyglądają lepiej na żywo niż w internecie... Dużo lakierów jak same przyznacie - super wyglądają w buteleczce, super w internecie, a gdy buteleczka przychodzi do nas to okazuję się już nie być taka czarująca, a na paznokciu już totalnie traci urok. Tutaj jest zupełnie na odwrót. Nie mam ani jednego lakieru Orly, który nie sprawiałby, że muszę zbierać szczękę z podłogi za każdym razem jak otwieram paczuszkę. A do tego cała ich magia nadal trwa kiedy przelejemy lakier na paznokcie! Magia. Po prostu magia.

Co wzbudziło we mnie takie odczucia? - zapytacie. Już Wam mówię!

Powodem mojego anielskiego uniesienia jest lakier Orly o numerku 40775 i niebiańskiej nazwie 'Angel Eyes', który pochodzi z kolekcji Naughty or Nice. Znajdziecie tam cztery lakiery glitterowe (tak jak ten dzisiejszy), jeden krem i jeden z shimmerem.

Zapraszam na anielskie spojrzenie czyli lakier Angles Eyes :)

Pojemność: 18ml
Cena: 39zł
Buteleczka - kształtem chyba jedna z moich ulubionych. Jest prosta, a zarazem oryginalna. Do tego najlepsza zakrętka jaką w życiu przyszło mi malować. Jest gumowa z drobnymi żłobieniami - jeśli ktoś trzymał ją w ręce wie, że pracuje się z nią wyśmienicie.
Kolor - OBŁĘDNY. Chyba tyle potrafię wydusić z zachwytu. To niebieski glitter, który jest na przeźroczystej bazie, ale jest tak wyładowany niebieskim drobnym brokatem, że w pierwszej chwili można pomyśleć - ooo baza! A nie! To brokat ^^ Do tego delikatne, okrągłe większe drobinki w kolorze srebrnym, które ślicznie mienią się na złoto i różowo.
Konsystencja - jak na glitter bardzo przyjemna. Lakier nie leje się, ale też nie jest glutkiem.
Nakładanie - pędzelek jest normalnej szerokości. Dobrze rozprowadza się nim lakier na paznokciu - nie ściąga nam lakieru.
Krycie - u mnie znajdziecie trzy cienkie warstwy. Glittery zawsze tak nakładam ze względu na to, że jeśli położę za grubą warstwę na początek to drobinki nierówno się rozkładają. Powiecie, że trzy to dużo - ja uważam, że dla takiego efektu było warto.
Wysychanie -  szybciutkie. Kilka minut (coś koło 25) i obie ręce były pomalowane i wyschnięte :) Do tego dodam, że lakier wysycha na gładko - nie potrzebujemy używać topcoatu jak często przy innych glitterach, ponieważ tutaj nic nam nie odstaje od płytki :)
Zmywanie - tutaj powiem Wam, że miałam stracha. Mówię - spróbuję na jednym paznokciu czy dam radę to zmyć - jeśli nie to będzie peel off. Wierzcie lub nie, ale oczy wyszły mi z orbit kiedy lakier po chwili został na moim waciku prawie w całości o.O. Nie mogłam w to uwierzyć. Każdy normalny glitter prawdopodobnie zdrapywałabym z paznokcia, albo potrzebowała do tego ostrych narzędzi. Tutaj mega miłe zaskoczenie! Wystarczył wacik, trochę więcej zmywacza niż normalnie i lakier pięknie się zmywał. Lakier nie przebarwił płytki jednak na skórach i palcach zostało kilka pałętających się drobinek brokatu.
Uwagi - totalnie nie mam do czego się przyczepić!
Ogólne wrażenie - szczerze? - dawno nie miałam takiego uczucia, że pisząc recenzję uśmiecham się do monitora na samą myśl o lakierze, że czuję się jak dziecko przed otwarciem gwiazdkowego prezentu! Opisy powyższych punktów mówią wszystko co powinniście o nim wiedzieć, ale podejrzewam, że i tak nie oddadzą tego jak świetny jest ten lakier. Na paznokciach prezentuje się olśniewająco i z czasem w ogóle nie traci na swoim uroku i blasku. Jestem na TAK i polecam każdym swoim paznokciem!
Moja ocena:
5,0/5,0
(nie ma za co obcinać, bo krótko mówiąc - lakier jest za..bisty ^^)

Zapraszam na zdjęcia!


Pewnie wiele z Was zauważyło - moje zdjęcia przeszły istną rewolucję fotograficzną. Strasznie się cieszę, że moje eksperymenty trafiły na ten lakier - zasłużył sobie na to, żeby wystąpić jako pierwszy w nowej odsłonie :) Myślę, że moje zdjęciowe rewolucję jeszcze trochę potrwają - do tego na pewno dojdzie zmiana szablonu, z którą noszę się już od dłuższego czasu. Co myślicie o zmianach?

Dajcie znać koniecznie jak spodobał się Wam lakier Orly Angel Eyes - czy tak samo jak ja przepadliście czy może macie jakieś 'ale'?

Na koniec chciałam podziękować Tamit24, która mnie popycha cały czas do przodu, motywuje i wspiera - daje mi to zdrowego kopniaka w tyłek, żeby dalej się rozwijać! A do tego dziękuję Hatsu-Hinoiri, której zdjęciowy tutorial pomógł mi w odkryciu kilku zakamarków mojego aparatu, dzięki czemu miałam niezłą frajdę podczas robienia zdjęć (głównie tych początkowych ^^). 
Aj, więcej cukru nie dało się tu wcisnąć.
Całuję na dobranoc i życzę anielskich snów ^^


_______________
Dziękuję firmie Orly za umożliwienie mi testów tego produktu.
Produkt otrzymałam w ramach prezentu, ale to w żadnym stopniu nie wpłynęło na moja ocenę. 

34 comments:

  1. Faktycznie wyglada jak baza xD a tu taki suprajs xD boski jest :-D <3 slczny, piekny i cudowny :-D dobrej nocki :-*

    ReplyDelete
  2. Lakier faktycznie wygląda przepięknie <3!

    ReplyDelete
  3. Ja Przepadłam, jest piękny <3 Nie dość, że się cudownie błyszczy to jeszcze ma obłędny kolor!

    ReplyDelete
  4. Jaki cudny, też przepadłam <3 No piękny jest po prostu!
    A zdjęcia super, zmiany na lepsze :)

    ReplyDelete
  5. Piękny! I posunę się dalej w twojej teorii - wiele orlaczków na wzorniku szału nie robi, za to na paznokciach - poezja :)

    ReplyDelete
  6. jest cu-do-wny! mogłabym się na niego patrzeć i patrzeć <3
    i te zdjęcia *.*

    >rumieni_się< :D

    ReplyDelete
  7. coraz lepsze te Twoje zdjęcia i cała obróbka! Nie mogę się doczekać zmiany szablonu, jestem ciekawa co wymyślisz :)

    ReplyDelete
  8. Nie moje niebieskość ale prezentuję się ślicznie :)

    ReplyDelete
  9. uwielbiam wszystko co się świeci, błyszczy, połyskuje... :) zmiany są ok :) ja u siebie przeprowadziłam już częściowy remont :)

    ReplyDelete
  10. Szalenie podobają mi się lakiery orly, ten również wygląda pięknie.

    ReplyDelete
  11. bardzo ładny jest :)
    chciałabym mieć jakiegoś orlika :)

    ReplyDelete
  12. teraz tylko jeszcze bardziej utwierdziłam się w przekonaniu że go pragnę! <3

    ReplyDelete
  13. Mam go i lubię :)
    Cieszę się, że mogłam pomóc, widzę same pozytywne efekty :D

    ReplyDelete
  14. jest śliczny <3 bardzo chciałabym spróbować orly ze względu na tę zakrętkę :>

    ReplyDelete
  15. mnie z tej serii najbardziej przypadł do gustu Halo ale ten też jest piękny ;D

    ReplyDelete
  16. Ojej, jest przepiękny i bardzo mnie zdziwiłaś tym, że normalnie się zmywa... Ja jeszcze nie miałam żadnego brokatu który schodziłby normalnie, każdy zmywam przy użyciu folii spożywczej, żeby się nie męczyć :P
    A jeśli chodzi o zmiany, to ja jestem za, lubię zmiany, szczególnie na lepsze :)

    ReplyDelete
  17. Obłędny, sama słodycz. Wiem, że zmywanie takich lakierów, to nie przyjemność, ale pewnie warto się pomęczyć :)

    ReplyDelete
  18. lakier jest przepiękny - mimo ciężaru gatunkowego brokatu wygląda bardzo lekko :) anielsko wręcz :D
    pozdrawiam, A

    ReplyDelete
  19. Prześliczny jest!! I super, że łatwo się zmywa :)

    ReplyDelete
  20. ooo mamoooo:D przepiękny.. zbieram szczękę z podłogi również:) ja to mam ewidentnie słabość do lakierów tej firmy...;)

    ReplyDelete
  21. Akurat ten kolor to nie moja bajka, ale lakiery Orly rzeczywiście są dość fajne. Tylko ubolewam nad ceną pełnowymiarowych. Najdroższe jakie kupuje i dopadło mnie maniactwo to Essie :P

    ReplyDelete
  22. Jak ja uwielbiam niebieskie odcienie na paznokciach mmm :)) A ORLY mają chyba najlepsze glittery, sama mam trzy i bardzo je lubię, chociaż to zmywanie cały czas mnie przeraża :)

    ReplyDelete
  23. Odcień jest niesamowity!
    Achh, sama bym taki chciała! :)

    ReplyDelete
  24. wygląda pięknie i tak zgodzę się już nie raz kupywałam lakier który w butelce mnie zachwycal, a czesto nawet i na probniku w sklepie (jednak nigdy nie wiemy ile jest tam wsrstw) a gdy pomalowalam nim paznokcie bylo jedno wielkie rozczarowanie. Hmm moze kiedys sobie pozwole na zakup orly albo zoya bo te dwie marki zachwycaja mnie jesli chodzi o lakiery z efektem glitteru czy brokatu :)

    ReplyDelete
  25. ja też przepadłam. najpierw jak oglądałam na telefonie to tak mnie nie powalił, ale tam mam wszystko ciemniejsze nieco. ale tu... CUDNY

    ReplyDelete
  26. Chociaż zupełnie nie czuję się fanką niebieskości, to ostatnio większość lakierów, która wpada mi w oko jest w tym odcieniu :) Lakier jest prze prze przecudny, szczególnie na Twoich paznokciach. Nie dziwię się ani przez moment wszystkich zachwytom nad nim :)

    ReplyDelete
  27. cudny brokat :) dobrze ,że mi o nim przypomniałaś :) muszę go wygrzebać z helmera

    ReplyDelete

Dziękuję za Twój komentarz.
Do zobaczenia w kolejnym poście! ♥