Cześć!

Och zapomniałam jak bardzo swatchowanie glitterowych lakierów jest ekscytujące! ♥ Czy Wy też macie ten dreszczyk kiedy na makro uda się Wam idealnie uchwycić drobinki w brokatowym lakierze? Ja aż dostaję ciarek ^^ Uwielbiam się pastwić nad makro zdjęciami takich cudów, a kto inny jest królową w najbardziej odjechanych glitterach jak nie Lynnderella! Dawno nie malowałam tymi lakierami i muszę do tego wrócić. Zmotywowały mnie do tego zdjęcia, które zrobiłam już dawno, ale dopiero teraz doczekały się swojej publikacji.


Zapraszam Was na swatche i krótką recenzję lakieru Lynnderella o wdzięcznej nazwie Chel Sea of Love


Lakiery Lynnderella mają to do siebie, że są chyba najbardziej szalonymi, zwariowanymi i napakowanymi glitterami jakie spotkałam. Połączenia kolorów i drobinek wydają się być na pierwszy rzut oka przypadkowe, ale ja wierzę, że jest w tym czysta kreatywność i pasja do glitteru ♥


Chel Sea of Love to przepięknie kryjący, niebieski glitter. W morskiej bazie zatopione jest mnóstwo drobnego brokatu, który świetnie komponuje się z mieniącymi się na zielono hexami i wielokształtnymi kawałeczkami ♥ Całość kojarzy mi się z takim błyszczącym się w słońcu morzem - cudo!
Jeśli chodzi o techniczne sprawy, to lakier dobrze się rozprowadza, nie zbiera się nieładnie na pędzelku. Oczywiście jak to z glitterami bywa raczej polecam używać bazy peel off jeśli nie chcecie stracić życia podczas zmywania go. Na pewno komponowałby się z jakimś morskim stemplem lub ręcznie malowanym wzorem, aczkolwiek solo też robi robotę ♥

Zobaczcie zresztą same!




Większość lakierów firmy Lynnderella pochodzi z limitowanych kolekcji dlatego są tak bardzo wyjątkowe i unikatowe. Dodatkowo są ręcznie robione :) Te, które obecnie są dostępne w sprzedaży możecie znaleźć tutaj: http://lynnderella.storenvy.com/ Cenowo wahają się od 18$ do nawet 40$ za te najbardziej wypasione i serio jest ich wtedy dosłownie kilka sztuk!


Jeszcze jedno o czym zapomniałam powiedzieć... lakiery te mają przeurocze etykietki, które z tego co wiem są ręcznie pisane (a potem tylko powielane, albo z racji limitowanych edycji serio każda jest ręcznie pisana!) przez właścicielkę czyli Lynn ♥ Czyż to nie urocze? ♥


I jak podoba się Wam ten glitter? ♥ Nie wiem czemu, ale lakiery Lynnderella darzę niesamowitym sentymentem. Pamiętam, że zakochałam się w nich jeszcze długo przed tym jak zaczęłam pisać bloga... może dlatego ^^ Dajcie znać czy miałyście okazję ich używać i czy lubicie takie przeładowane drobinkami lakiery ♥

Glitterowe całuski!

Cześć,

Dziś mam dla Was post, który nie często pojawia się u mnie na blogu, temat często pomijany, a jednak bardzo ważny. Mowa tu oczywiście o pielęgnacji! Jeśli chodzi o pielęgnację mojego ciała to zawsze się muszę do tego zmuszać, natomiast twarz i dłonie często mam aż nadto zadbane i nawilżone. Moja skóra należy do suchej zakrawającej o pustynnie suchą dlatego twarz nawilżam średnio 2-4 razy dziennie. Jeśli chodzi o dłonie to w paru miejscach u mnie w domu leży jakiś krem, który ratuje mnie od suchej skóry. Jeden przy łóżku, drugi na jednym biurku, trzeci na drugim biurku, a czwarty na toaletce - a to dopiero jedno pomieszczenie! Oprócz dłoni pozostają też skórki wokół paznokci, a jako szanująca się pazurkomaniaczka nie ma mowy o tym żeby taką pustynią chwalić się publicznie!

W dzisiejszym poście chciałabym się z Wami podzielić opinią o produktach marki Regenerum, które namiętnie testuję od paru miesięcy i sprawdzam czy faktycznie przynoszą ukojenie mojej suchej skórze...


Co w suchej skórze jest tak denerwującego? Przede wszystkim to uczucie takiej szorstkości, taki okropny papier ścierny na dłoniach... Nawet przy dotykaniu ubrań to czuć, a już nie wspomnę, że malując i zmywając często paznokcie narażamy je na działanie wszelkich wysuszających płynów jak zmywacz czy aceton. Dlatego nawilżenie to rzecz pierwszorzędna jeśli jest się zagorzałą lakieromaniaczką.


Regenerum regeneracyjne serum do rąk
Od producenta:  inten­syw­nie rege­ne­ruje, odży­wia i pie­lę­gnuje suchą, spierzch­niętą skórę dłoni. Dzięki odpo­wied­nio dobra­nej kom­po­zy­cji skład­ni­ków aktyw­nych chroni ją przed nie­ko­rzyst­nym wpły­wem czyn­ni­ków zewnętrz­nych, nawilża i przy­wraca elastyczność.

Specyfiki do pielęgnacji dłoni to coś czego zużywam zdecydowanie najwięcej, a moje dłonie spijają je w ogromnych ilościach. Podobnie jak w kremach do twarzy bardzo dużą uwagę zwracam na konsystencję, która nie chcę żeby była ani super gęsta ani lejąca się. Ma być po prostu w sam raz.

Serum znajduje się w zwykłej, odkręcanej tubce. Ja potrzebowałam dosyć dużą ilość kremu do pokrycia obu dłoni. Bezpośrednio po nałożeniu pozostawia sporą warstwę filmu, ale już po kilku minutach uczucie 'tłustości' maleje wraz z tym jak krem się wchłania w nasze suche dłonie. To czy krem zostawia film i czy to dobrze czy źle to z pewnością kwestia gustu i upodobań. Ja lubię jak czuć na dłoniach tę ochronną warstwę, ale nie lepiący się tłuszcz. Tutaj zdecydowanie jest to w stronę warstwy, która ma chronić naszą skórę więc to bardzo dobrze, że nie jest to przesadzone :) Nie będę tutaj opisywać czy serum wytrzymało kontakt z wodą, bo praktycznie każdy krem częściowo lub całkowicie znika po umyciu rąk. Specyfik nie ma żadnego określonego zapachu, jedynie da się wyczuć taki 'apteczny' aromat.

Z racji tego, że jest to serum to postanowiłam również sprawdzić jak będzie się zachowywał w połączeniu z bawełnianymi rękawiczkami. Na noc aplikowałam sobie dwukrotnie większą dawkę produktu niż podczas dziennego stosowania i zakładałam rękawiczki. Rano budziłam się z nawilżonymi i bardzo gładkimi, delikatnymi dłońmi - uwielbiam to uczucie! ♥ Myślę, że wrócę do tego kosmetyku nie raz zwłaszcza w połączeniu z rękawiczkami (i kolejnym produktem!), bo to z tego efektu byłam najbardziej zadowolona ♥


Regenerum regeneracyjne serum do paznokci
Od producenta: intensywnie pielęgnuje, wzmacnia i chroni płytkę paznokcia oraz otaczający naskórek. Zwiększa poziom nawilżenie oraz działa rozjaśniająco, nadając paznokciom zdrowy i naturalny wygląd.

Stosowałam je zarówno na gołe paznokcie podczas tych chwil kiedy były niepomalowane (a zdarza się to raczej rzadko! ^^) oraz na skórki po wykonaniu manicure u siebie lub u swojej Mamy. Nawet mój chłopak kiedyś użył tego serum na swoje suche skórki ^^ Bardzo podoba mi się tutaj forma w jakiej występuje to serum czyli pędzelek, ale nie w wykręcanej, a w tradycyjnej (naciskanej) tubce. Oszczędza nam to ciągłego kręcenia zwłaszcza przy pierwszym użyciu. Dodatkowo opakowanie jest na tyle małe i wygodne, że zmieści się w każdej kobiecej kosmetyczce.

Serum jest olejkiem dlatego pewnie nie każdej z Was przypadnie do gustu. Ja bardzo długo przekonywałam się do olejków. Nienawidziłam tego tłustego wykończenia i że wszędzie zostawiam tłuste paćki. Jednak po czasie przekonałam się do wszelkich olejków do pielęgnacji skórek wokół paznokci i nauczyłam się z nimi funkcjonować. Przy odpowiedniej ilości produktu i porządnym wmasowaniu go w skórki uzyskujemy efekt niesamowicie nawilżonych, odżywionych skórek, którym daleko do bycia suchymi!

Serum nie ma praktycznie żadnego zapachu. To już kwestia gustu czy to plus czy minus. Ja osobiście lubię jak kosmetyki pachną, ale przede wszystkim mają dobrze działać! Serum łączyłam również z kremem w tej wersji nocnej - efekt genialny! To produkt, do którego z pewnością wrócę i to nie raz! ♥

* produktu raczej nie testowałam pod kątem działania na same paznokcie, ze względu na to, że mam je mocne i nie cierpię ani na kruchość, ani nadmierną łamliwość paznokci.


Regenerum regeneracyjne serum do twarzy
Od producenta: to innowacyjny produkt o szerokim spectrum działania, który silnie odbudowuje, nawilża i odżywia skórę, jednocześnie widocznie ją wygładzając.


Ten kosmetyk ciekawił mnie w sumie najbardziej ze względu na to, że znaleźć dobry krem do rąk czy oliwkę do skórek nie jest wcale aż tak trudno, a moje dłonie chłoną wszystko w każdej ilości. Jeśli jednak chodzi o krem do twarzy to ja zawsze miałam z tym problem. Mam jeden sprawdzony kosmetyk, za który bym się dała pokroić, ale jak tylko trafi mi się okazja to sprawdzam czy jest mi w stanie coś go zastąpić.

Krem jest dostępny w tubce, ale nie jak możemy się spodziewać wyciskanej w tradycyjny sposób, a ze specjalnym dozownikiem "pompką" dzięki której łatwo i przede wszystkim czysto dozujemy produkt. Osobiście na jedno użycie potrzebuję dwóch takich pełnych pompeczek. To co jest najważniejsze dla mnie w kremach do twarzy to efekt nawilżenia i konsystencja. Nie lubię tych ani bardzo gęstych ani lejących się specyfików. Ten niestety swoją konsystencją przechodzi bardziej stronę tych gęstych, co nie do końca mi pasuje, bo rozprowadzanie go na twarzy nie jest takie delikatne tylko trzeba się do tego przyłożyć. Efekt nawilżenia jest jednak trzeba trochę poczekać zanim krem się porządnie wchłonie. To też jest ważne kiedy rano się śpieszymy i zaraz po nałożeniu kremu chcemy przejść do codziennego makijażu. Tutaj przed położeniem czegokolwiek na twarz (o ile w ogóle się malowałam, bo ostatnio robię to bardzo sporadycznie poza rzęsami...) musiałam odczekać dłuższą chwilę. Zazwyczaj nakładałam krem, szłam myć zęby, ubrać się i dopiero zabieram się za makijaż. Na kremie podkład zachowywał się bardzo dobrze, nie rolował się, ani nie ślizgał się po nim. Jednak ze względu na konsystencję i długi czas wchłaniania się oraz lekko tłustą, wyczuwalną warstwę na buzi to po całkowitym wykończeniu opakowania chyba do niego nie wrócę. Szkoda, że konsystencja nie jest mniej gęsta...


Podsumowując... serum do rąk i do paznokci - petardy! To produkty, do których będę używać do końca i na pewno do nich jeszcze kiedyś wrócę. Robią świetną robotę podczas nocnej pielęgnacji w połączeniu z bawełnianymi rękawiczkami. Jeśli chodzi zaś o serum do twarzy to raczej będę go używać sporadycznie kiedy cały dzień zostaję w domu.

Napiszcie koniecznie w komentarzach czy znacie produkty marki Regenerum, czy ich używałyście i co Wy o nich sądzicie. Może macie podobne odczucia do moich, albo zupełnie inne? Podzielcie się również tym jak Wy sobie radzicie z suchą skórą na co dzień!

Ściskam Was mocno!

Cześć Gwiazdeczki,

Dzisiaj mam dla Was zdobienie, które zmalowałam dobre parę miesięcy temu, a dokładnie w marcu. Robiłam je specjalnie na wyjazd na Islandię ♥ Jest z nim związana pewna historia więc zapraszam Was na trochę mojej paplaniny.


Nie trzeba mnie bardzo dobrze znać żeby wiedzieć, że kocham malować paznokcie, uwielbiam neony, zimę i jednorożce. Natomiast zdecydowanie mniej osób wie o mojej miłości do gwiazd... Od zawsze fascynowały mnie gwiazdy i uwielbiałam spoglądać w rozgwieżdżone niebo w nocy. Miliony migoczących punkcików oddalonych o miliony lat świetnych od nas, tworzących niesamowite gwiazdozbiory. Coś pięknego! Nie bez powodu nad moim łóżkiem zawisło kilkadziesiąt świecących w ciemności gwiazdeczek... nawet przeniosłam na swoje niebo dwa ulubione gwiazdozbiory - Oriona i Jednorożca


I pomyśleć, że są obok siebie - czy to przypadek? Nie sądzę! Oprócz spoglądania w niebo wielokrotnie odwiedziłam już Śląskie Planetarium w Chorzowie (kto nie był to koniecznie musi się tam wybrać - to najlepsze planetarium w naszym kraju!) gdzie zaliczam kolejne, rozgwieżdżone seanse ★ Nawet kupiłam sobie obrotową mapę nieba ze świecącymi w ciemności gwiazdozbiorami ♥


Kiedy pierwszy raz usłyszałam o pomyśle lecenia na Islandię to podeszłam do niego dosyć sceptycznie. Wydawało mi się to tak nierealne i nieosiągalne. Kiedy 20 marca wyjazd zbliżał się wielkimi krokami pomyślałam, że będzie to pewnie jedna z najcudowniejszych wypraw w moim życiu. I nie myliłam się! ♥


Ale taka wyprawa zasługiwała na wyjątkowe paznokcie. Dacie wiarę, że nigdy przedtem nie robiłam galaktycznych paznokci? Wstyd się przyznać! Jednak jak już się za to zabrałam to musiały wyjść idealne.


Tak się złożyło, że jako bazę użyłam hybrydy NeoNail o wdzięcznej nazwie Orion (no jakżeby inaczej ★)! Z racji ograniczonej palety kolorów lakierów hybrydowych postanowiłam efekt mgławicy uzyskać przy pomocy zwykłych lakierów. W ruch poszły tutaj:
 ORLY White Out (moja ulubiona biel!)
Colour Alike 495 z kolekcji PZN
★ ZOYA Aurora (cudna nazwa!)
★ ale także pęseta, gąbeczka, cieniutki pędzelek i sonda
Całość utwardziłam dwoma warstwami topu hybrydowego tak, aby mieć pewność, że paznokcie wytrzymają przez cały wyjazd.


A miały co wytrzymywać! Mróz, śnieg, deszcz i ciągłe noszenie rękawiczek, a nawet wyprawę do lodowych jaskiń!


Ktoś z Was może pomyśleć, że to przecież zwykłe galaktyczne paznokcie, nic szczególnego, ale dla mnie miały i dalej mają ogromne znaczenie ♥ Tworzyłam je specjalnie z myślą o tym wyjeździe i o tym, że będę oglądać przepiękne gwiazdy i do tego mam szansę złapać zorzę! ★ I udało się! Dwa razy mieliśmy okazję obserwować przepiękne zjawisko jakim jest zorza polarna - coś niesamowitego, nie do opisania i totalnie nie do zapomnienia! ★

A teraz już Wam nie przynudzam, bo o samej Islandii mogłabym opowiadać godzinami i zapraszam na resztę zdjęć i video tutorial ♥





Brrr! Jaka ta woda była lodowata! :O

Na koniec chciałabym Was również zaprosić do obejrzenia video tutorialu z tymi odjechanymi w kosmos paznokciami! Wpadajcie na kanał, albo kliknijcie w video poniżej ★


Dajcie koniecznie znać w komentarzach czy robiłyście kiedyś takie galaktyczne paznokcie i czy podoba się Wam moja islandzka wersja mgławicy ★

Gwiezdne całusy ♥

Znacie powiedzenie 'lepiej późno niż wcale'? Haha, ja też, i dlatego dopiero teraz pojawia się post z relacją z Konferencji Meet Beauty!

Ostatni miesiąc był dla mnie mega wyczerpujący, pracowity i obfity w stres, a to niestety nie sprzyja kreatywnemu pisaniu. Ale do rzeczy! Jesteście tu żeby poczytać o tym co się działo na Meet Beauty dlatego do dzieła! Scrollujcie dalej ♥


Na Meet Beauty czekałam długo! Najpierw na zapisy, potem na wyniki, aż w końcu na samą konferencję. Tak to jest jak masz perspektywę trzech fenomenalnych dni w towarzystwie wspaniałych blogerek  i dlatego przebierasz nogami jak dziecko na gwiazdkę.

PIĄTEK 19.05.

Do ostatniej chwili nie byłam pewna kto i jak jedzie ze mną w samochodzie do Warszawy. Początkowo była tylko Basia barbrafeszyn, a potem dołączyła do nas Ania Mroofa. W noc z czwartku na piątek okazało się, że transportu na targi Beauty Days szuka również Magda, która znalazła mój przejazd na bla bla car więc ostatecznie w takim składzie pojechałyśmy o 9 rano do Warszawy. Po drodze oczywiście nie obyło się bez przygód (gonitwa za kurierem, śniadanko w maczku itd).


Dojechałyśmy do Warszawy dosyć późno, ale cało i zdrowo. Z racji tego, że Konferencja Meet Beauty zaczynała się w sobotę i trwała przez cały weekend, postanowiłyśmy piątek spędzić na łazikowaniu po stoiskach na Targach Beauty Days. Nie byłabym sobą jakbym nie spędziła kupy czasu na stoisku Orly (#love ♥), oprócz tego zawitałam na stoisko Sylveco gdzie kupiłam fenomenalny krem pod oczy (dzięki dziewczyny za polecenie!), natomiast stoisko Glov rozkochało mnie w sobie dzięki gigantycznemu jednorożcowi ♥


Na stoisku Orly czekały na mnie dwie cudowne niespodzianki w postaci power banka w kształcie jednorożca (widziałyście go już w poście z moimi paznokciami!) od Justyny oraz niesamowicie przeuroczo odjechanej lampy w kształcie smartphona! ♥ Geniusz! Lampę zobaczycie w jednym z kolejnych postów!


Skorzystałyśmy również z możliwości wcześniejszej rejestracji i odbioru identyfikatorów w specjalnie dla nas przygotowanej Strefie Meet Beauty. Udało nam się wszystko załatwić bez żadnych kolejek (a w sobotę byla gigantyczna kolejka!) i przywitać się z organizatorkami ♥
W piątek spotkałyśmy się już z Pauliną theCieniu i Paulinką pulinka18. Postanowiłyśmy spędzić trochę czasu, spokojnie pogadać, a nawet wszamać razem pizzę! ♥

Po tak spędzonym pierwszym dniu (podróży, zakupach, buszowaniu i najedzeniu) odwiedziłyśmy jeszcze pobliskie Tesco i udałyśmy się na zasłużony odpoczynek!

SOBOTA 20.05.

Następny dzień przywitał nas piękną pogodą z cudownym słońcem. Wiedziałyśmy, że czeka nas wspaniały weekend więc dało się wyczuć ekscytację w powietrzu. Któraś z Was prosiła mnie żebym pokazała swoje neonowe kreacje, które miałam na Meet Beauty więc... w sobotę byłam ubrana od stóp do głów w żółty neon i tęczowe dodatki ♥ Nie sposób było mnie zauważyć - to pewne! To jest niesamowite, że ja w takich kolorach czuję się bardzo pewna siebie i jestem... totalnie sobą. To miłe uczucie ♥


Już przy wejściu do Strefy Meet Beauty napotkałyśmy gigantyczną kolejkę do rejestracji (uff, dobrze, że zrobiłyśmy to dzień wcześniej!). Od progu dało się słyszeć głośne 'HEJ!' i rzucanie się na szyję kiedy znajome blogerki odnajdywały się w tłumie. To piękne, że takie wydarzenia pozwalają nam się spotkać mimo, że często mieszkamy bardzo daleko od siebie. Radość z widoku tylu uśmiechniętych i znajomych twarzy było ogromna!

Chwile pokręciłyśmy się po Strefie, aby tuż po 10:00 zasiąść na sali wykładowej i wysłuchać oficjalnego przywitania prowadzonego przez główną organizatorkę Meet Beauty - Anię Pytkowską z BlogMedia, ale także blogerkę kulinarną nietylkopasta.pl

Zaraz po przywitaniu przyszedł czas na warsztaty z marką NeoNail. Wiedziałam już wcześniej, że nowością, którą zaprezentuje nam marka będą specjalne lakiery z serii Aquarelle, dzięki którym miałyśmy uzyskać efekt akwarelowego zdobienia na paznokciach. Bardzo się ucieszyłam, że nie było to tylko bierne szkolenie w formie wykładu, ale poza teorią i pokazem pojawiła się możliwość artystycznego wyżycia się oraz przetestowania każdego koloru z kolekcji Aquarelle. Na koniec szkolenia pojawił się również konkurs, w którym były do wygrania upominki od marki NeoNail. Z warsztatów jestem zadowolona, aczkolwiek szkoda, że po tym pokazie zostałam tylko z jednym kolorem z serii Aquarelle nawet bez specjalnej bazy :( Trochę przykro, ale to pewnie taki chwyt sprzedażowy marki żeby nakłonić nas do jej kupienia ^^


Po pierwszym warsztacie czekał mnie pokaz makijażu z cudowną Karoliną Zientek we współpracy z marką Golden Rose. Bardzo się cieszyłam na to spotkanie, bo dotyczyło ono konturowania twarzy, a z tym ewidentnie mam problem (no dobra, oczy to też nie moja bajka, ale zdecydowanie rzadziej maluję oczy niż konturuję twarz więc dobrze byłoby wiedzieć jak dobrze to robić!). Na dodatek okazało się, że Karolina pokazała nam różnice między konturowaniem na mokro i na sucho. Ja dalej jestem zwolenniczką konturowania na sucho, ale efekt na mokro też miał swój urok :) PS. Modelka była taka słodka! ♥


Na dodatek na pokazie czekały na nas pudełeczka wypełnione po brzegi cudownościami od marki Golden Rose wybrane osobiście przez samą Karolinę! Ucieszyłam się, bo znalazłam tak matową pomadkę w klasycznym krwisto-czerwonym kolorze, primer do ust (który tak cudnie pachnie i smakuje!), kredki do tuszowania niedoskonałości oraz do konturowania twarzy na mokro (wreszcie mam na czym ćwiczyć!) oraz kilka uroczych gadżetów od marki (mini pęsety są takie słodkie!).


Po warsztatach miałyśmy chwilkę czasu oddechu i przerwy dlatego razem z dziewczynami wykorzystałyśmy ten czas na robienie głupkowatych zdjęć w fotobudce, jedzeniu przysmaków z food tracków i dalszym buszowaniu po targach. zapoznałyśmy się również z konkursami, które pojawiły się w Strefie Meet Beauty. Palmers, przygotowało dla nas piękną strefę relaksu oraz kilka ciekawych konkursów! Nie omieszkałam wziąć udziału w obu - czy udało mi się wygrać? Dowiecie się na końcu posta!






Po przerwie przyszedł czas na wykład chyba najsłodszej blogerki na świecie czyli Natalii z bloga JestRudo ♥ Ona jest tak słodka, urocza i niesamowicie pięknie ruda, że to obłęd ♥ Kochany Rudzielec przygotowała dla nas panel na temat fotografowania kosmetyków. Pojawiła się teoria związana z przesłoną, migawką i innymi ustawieniami aparatu. To podstawy bez, których w ogóle nie ma co mówić o fotografii więc dobrze, że takie wprowadzenie się pojawiło. Dodatkowo Natalia pokazała nam masę przykładów jak często wyglądają zdjęcia kosmetyków, jak nie powinny oraz jak można je ciekawie urozmaicić np. ciekawym tłem czy dodatkami. Bardzo przydatny wykład!


Na koniec tego dnia odbywało się wręczenie nagród #BEAUTY. Na długo przed Meet Beauty odbyło się głosowanie, w którym miałyśmy wskazać blogerki z danych kategorii, które naszym zdaniem powinny taką nagrodę otrzymać. To, że Ewa z RLM otrzymała nagrodę na najlepszą vlogerkę to chyba już nikogo nie dziwi chociaż ja osobiście za nia po prostu nie przepadam. Tak samo żadnym, totalnie żadnym zaskoczeniem było to, że w kategorii najlepszy blog makijażowy wygrała AGwer. Brawo Kochana! Totalnie zasłużona nagroda! ♥


Natomiast bardzo, ale to bardzo zaskoczył mnie wynik w kategorii paznokcie... Dałabym sobie obie ręce uciąć (i nie tylko ja...), że nagroda trafi do Alicji Fik z Nails Revolution, albo do Magdy z RedHeadNails, albo do Basi barbrafeszyn, albo do którejkolwiek z dziewczyn, które od dawna uchodzą za prawdziwe lakieromaniaczki w naszym blogerskim gronie. Jednak ku mojemu (i nie tylko mojemu!) zdziwieniu nagroda trafiła do Patrycji z bloga paaatrizia. Hm. Hm. Pamiętam, że po usłyszeniu wyników, każda z siedzących obok mnie lakieromaniaczek spojrzała po sobie nie bardzo wiedząc co powiedzieć, albo chociaż o tym pomyśleć. Ale, że kto? Dopiero Paulina była w stanie wyczaić kim właściwie jest tajemnicza paaatrizia. I szczerze powiedziawszy (3, 2, 1, następuje zwolnienie blokady hajtu na mnie), w życiu nie posądziłabym jej o bycie blogerką paznokciową. I nie, nie przemawia przeze mnie zazdrość (jak pewnie część osób sobie pomyśli), ale raczej brak zrozumienia takiej decyzji. Nie siedzę w światku blogerskim od wczoraj, a o paznokciowym nie wspomnę. Znam bardzo dużo  blogów i osobiście wiele blogerek paznokciowych, które podziwiam za talent do zdobień, za kreatywność, podziwiam ich kolekcje lakierowe i oglądam ciągle pojawiające się haule lakierów z całego świata. Dlaczego akurat te dziewczyny nazywane są własnie lakieromaniaczkami? Bo mają pasję i totalnego pierdolca na punkcie paznokci, buteleczek lakierów, ozdób i dziubdziania przy paznokciach. Serio, to już nie jest normalne haha - my po prostu jesteśmy uzależnione. A w przypadku Patrycji totalnie tego nie rozumiem. Zwyciężyła osoba, która używa lakierów tylko jednej marki i to tylko dlatego, że na nich pracuje. No dla mnie osobiście jest tu coś nie halo. Ale pamiętajcie, że to moje zdanie i proszę - uszanujcie je :)


Po ekscytującym dniu pożegnałyśmy się z tymi, które już nas opuszczały (Kamila, Ola! ♥), a z pozostałymi wariatkami lakierowymi wybrałyśmy się do naleśnikarni w Hali Koszyki. Matko jedyna, nigdy nie byłam w miejscu gdzie było tak wiele przepysznie brzmiących potraw, że mogłabym wybrać 10 na raz! Ostatecznie zdecydowałam się na naleśnika Raffaello. Prawie każda z nas wybrała co innego, więc jak już zaspokoiłyśmy pierwszy głód to zaczęłyśmy się wymieniać talerzami tak, aby każda mogła spróbować różnych wersji smakowych ♥


Podczas spotkania rozmów nie było końca! Śmiałyśmy się, opowiadałyśmy, plotkowałyśmy ♥ Uwielbiam takie spotkania w gronie tak świetnych dziewczyn! Ach ♥

NIEDZIELA 21.05.

Po niesamowitej sobocie przyszedł czas na ekscytującą niedzielę na Meet Beauty! W tym dniu postawiłam na neonowy róż ♥ Moja opalenizna (spalenizna? ^^) bardzo fajnie komponowała się z obydwoma neonami, które nosiłam podczas konferencji, prawda? ♥



Swój plan wykładowo-warsztatowy rozpoczęłam od szkolenia z marką Gosh. Byłam bardzo entuzjastycznie nastawiona do prezentacji, miałyśmy się dowiedzieć jak wykonać makijaż do selfie!
Niestety z tych warsztatów byłam średnio zadowolona... Pani, która je prowadziła praktycznie nie było słychać na końcu sali... Dodatkowo może ekspertem nie jestem, ale wg mnie makijaż wykonany na modelce kompletnie do niej nie pasował i zrobił jej na twarzy pomarańczowy placek. Więc niestety tutaj minus :(


W następnej kolejności w planie był wykład o oczyszczaniu z Tołpy jednak odpuściłam go sobie na rzecz spędzenia czasu z dziewczynami i pogadaniu z nimi, bo wiedziałam, że już za kilka godzin nasze spotkanie dobiegnie końca.




Bardzo jednak ucieszyłam się na kolejny panel, który został poprowadzony przez Jason'a Hunt'a - fenomenalnego blogera, który opowiadał nam o social mediach, jak je ugryźć, jakimi prawami się rządzą i jak z nim właściwie korzystać. Mimo, że z mediów społecznościowych korzystam od wielu lat zarówno prywatnie jak i blogowo czy firmowo to dowiedziałam się masy ciekawych, nowych rzeczy, o których nie miałam pojęcia. Dodatkowo Jason opowiedział nam o przydatnych programach do planowania postów, co bardzo przydaje się w blogowaniu i nie tylko. Świetna prezentacja, konkretna, na temat i z jajem ♥


Kolejny panel był dla mnie bardzo wyjątkowy... dlaczego? Bo wzięłam w nim udział! Przed Meet Beauty zostałam zaproszona do udziału w panelu dyskusyjnym 'od bloga do biznesu'. Razem z Anią z Anwen oraz Hanią z Hania.com.pl zasiadłyśmy na gigantycznych fotelach i odpowiadałyśmy na pytania zadawane przez Anię Pytkowską - główną organizatorkę Meet Beauty. Powiem Wam, że na zaproszenie od razu się zgodziłam. Bez najmniejszego namysłu! Jednak w dniu prelekcji miałam pewne obawy. W końcu mam mówić o swojej pasji i biznesie przed gronem takich samych osób jak ja - blogerek! A to bardzo wymagająca publiczność! Miałam obawy czy moja opowieść spodoba się dziewczynom, ale szybko okazało się, że bardzo się myliłam! Na panelu opowiadałyśmy o swojej pasji, która małymi krokami przerodziła się w żywy biznes. Mówiłyśmy zarówno o plusach jak i minusach takiego rozwiązania, na co należy uważać, jak faktycznie biznes wygląda od kuchni i jak skutecznie łączyć bloga z prowadzeniem własnej marki. Mam nadzieję, że udało się nam zainspirować dziewczyny do działania i spełniania własnych marzeń! ♥



Po panelu nagle dotarło do mnie, że to już koniec, że tak naprawdę zostało nam tylko zakończenie całej konferencji Meet Beauty i czas wracać do domu...


Podczas zakończenia i oficjalnego pożegnania przyszedł czas na rozstrzygnięcie trzech konkursów, które trwały przez cały weekend. Jak się okazało był konkurs na najlepszą i najciekawszą aktywność na instagramie podczas całej konferencji - nawet nie wiedziałam o tym, a udało mi się wygrać! ^^ Jako nagrodę otrzymałam wszystkie cudowne cztery torby ze specjalnie przygotowanymi grafikami na tę właśnie okazję! ♥ Świetny prezent na zakończenie konferencji!


Która z toreb podoba się Wam najbardziej? Moje serce najbardziej skradła oczywiście ta paznokciowa! ♥


Kolejno były rozstrzygane konkursy z Almy K gdzie trzeba było poprawnie odpowiedzieć na pytania w ankiecie oraz z Palmersa, który również udało mi się zdobyć tworząc kreatywne zdjęcie z użyciem produktów tej marki ♥ To był zdecydowanie mój dzień - bez dwóch zdań!


Na koniec oczywiście czekało nas oficjalne grupowe zdjęcia - prawie 300 blogerek w jednym miejscu! Dalej nie dowierzam, że ta scena to wytrzymała ^^


Następnie odbiór paczek z prezentami od sponsorów spotkania (trochę tego było!), pożegnanie z kochanymi organizatorkami, ostatnie zdjęcie lakieromaniaczek i czas ruszać w drogę do domu!




W drodze powrotnej jechały ze mną Basia i Ania, ale dołączyły również Sabina z Sabi Nails oraz Ala z Poradnik Bezradnik. To nie była pierwsza podróż w takim składzie i minęła bardzo wesoło ♥ Haha pomijając fakt, że nie umiałyśmy się ze wszystkimi gratami zapakować, haha! Takie podróże uwielbiam! ♥


Późnym wieczorem dotarłam do domu. Mega zmęczona, ale niesamowicie szczęśliwa. Takie weekendy to coś pięknego ♥ Bawiłam się świetnie i nie chciałam żeby Konferencja Meet Beauty się w ogóle kończyła! Tyle spotkań, uśmiechów, wymienionych doświadczeń, zdjęć ♥ Nie wiem do końca czy nawet tak obszerna relacja jest w stanie opisać Wam jak było! Kto był ten wie, a kto nie był to niech bardzo żałuje! Mam nadzieję, że kolejna edycja będzie jeszcze lepsz (już co nieco wiem, ale na razie to tajemnica więc tylko po cichu trzymam kciuki żeby się wszystko udało!) i widzimy się za rok! ♥

Na koniec chciałabym....
♥ podziękować wszystkim moim kochanym lakieromaniaczkom za świetne spotkanie, za mnóstwo śmiechu i przepiękne paznokcie! Ola, Basia, Ania, Paulina, Sabina, Zu, Inanna, Gosia, Zosia, Paulinka, Kasia ♥
pozostałym blogerkom - i tym które znam od lat i tym, które dopiero co poznałam - dziękuję za wspólnie spędzony czas!
Ekipie Orly, która jak zawsze bardzo ciepło mnie przyjęła!
organizatorkom Meet Beauty, które dały z siebie 200% przygotowując dla nas tę cudowna konferencję - a zwłaszcza Ania, Kasi, Karolinie i Oli ♥ Odwaliłyście kawał świetnej roboty!
♥ i Wam drodzy czytelnicy - Wam też dziękuję, bo dzięki temu, że czytacie mojego bloga mam możliwość rozwijać się i uczestniczyć w takich wydarzeniach!

Słodkie, neonowe buziaki! ♥