Aloha!
To hawajskie przywitanie na stałe wpisało się w środowisko nie tylko surferów, ale i mnóstwa turystów z całego świata, którzy tak chętnie przybywają do cieplejszych krajów. Samo słowo stało się również inspiracją do stworzenia wzoru na płytce B.11 summer paradise, a co za tym idzie do zmalowania dzisiejszych pazurków! Wiem, że w Polsce do typowego lata jeszcze daleko (choć i tak temperatury Was podobno rozpieszczają), ale na Wyspach Kanaryjskich lato trwa cały rok więc nie ma wymówek żeby nie nosić neonów!


Nie byłabym sobą gdyby w moją 3 miesięczną podróż nie zabrała kilku (-nastu...) neonów. Jednym z nich jest pomarańczowo-różowy Hey Doll! od NCLA ❤  To kremowy, neonowy lakier z kolekcji She's a Doll, którą mogliście w całości zobaczyć na Cypryjskiej plaży w tym poście.


Zanim przejdziemy do hawajskiego zdobienia, krótko o samym lakierze. Są to pierwsze neony marki NCLA i jak na początek efekt jest całkiem niezły! Lakier ma przepiękny kolor, ale jest raczej z tych żelkowych neonów. Musicie się tutaj przygotować na obecność białej bazy dla podbicia koloru lub 4 warstw solo, aby uzyskać pełne krycie. Nie jest to wynik zadowalający, ale szybkie wysychanie lakieru zdecydowanie rekompensuje ten minus. Jak większość neonów tak i ten wysycha na półmat. Ja osobiście lubię to wykończenie, aczkolwiek na koniec i tak dodaję błyszczący top, który wyciąga pełny blask tego lakieru. Na koniec coś co nie jest w sumie cechą samego lakieru, a koloru - aparat przy nim totalnie wariuje (jak to przy neonkach bywa...) więc proszę Was o wyrozumiałość jeśli chodzi o zdjęcia ^^


Jeśli chodzi o wzór to tak jak pisałam Wam na początku użyłam wzoru z napisami ALOHA z płytki B.11 summer paradise od B. Loves Plates. Bardzo spodobało mi się jak skomponował się z lakierem ❤



A teraz z innej paki - jak podobają się Wam moje paznokcie w wersji migdałkowej? Osobiście dalej mi z nimi dziwnie i nie umiem się przyzwyczaić... za każdym razem kiedy chwytam pilnik to mam ochotę wrócić do kwadratów, ale wiem, że obecnie mam słabe paznokcie, a klimat, w którym przebywam i rzeczy, które tutaj robię nie sprzyjają noszeniu moich ukochanych kwadratów...


A na potwierdzenie łapcie zdjęcie z nurkowania! W tym konkretnym momencie wzięłam sobie za punkt honoru złapać jak najwięcej bąbelków powietrza, które wypuszczał nurek będący niżej ode mnie :D Ale była zabawa! A neonek pięknie prezentował się pod wodą!  

Przesyłam Wam mnóstwo ciepełków i buziaków!

Znacie to uczucie kiedy podejmujecie się jakiegoś ogromnego wyzwania i z jednej strony bardzo się z tego cieszycie, a z drugiej jednak przeraża ono Was ogromnie? Ja poznałam to uczucie kiedy przez ostatnie kilka miesięcy przygotowywałam się na wyprawę życia czyli spędzenie 3 miesięcy na Wyspach Kanaryjskich! Właśnie znajduję się na Fuerteventurze, za sobą mamy już Lanzarote, a przed sobą jeszcze 4 inne wyspy!

Oczywiście na tak długo okres czas mnóstwo lakierów i ozdób do paznokci pojechało ze mną tak jak i sprzęt fotograficzny (tylko lamp nie udało mi się zabrać, ale słońca tutaj do zdjęć pod dostatkiem ^^) więc na pewno zobaczycie co będzie się działo na moich paznokciach przez ten czas. Po prostu będą w nieco innym klimacie i atmosferze :D


Dzisiaj chcę Wam pokazać to co obecnie noszę na swoich paznokciach... ale u stóp! To chyba pierwszy raz jak w ogóle na blogu moje stopy widzą światło dzienne. I to właśnie też o nich chciałabym Wam poopowiadać. Lubicie malować paznokcie u stóp? Ja tego wręcz NIENAWIDZĘ!

A przynajmniej tak było do niedawna. Zawsze uważałam swoje stopy za feee i nieładne, a paznokcie malowałam dwa razy w roku na wakacje do sandałów czy klapek. Jednak odkąd zaczęłam trenować pole dance moje stopy stały się dla mnie bardzo ważne, a ich wygląd bardzo istotny. Na rurze ćwiczę bez skarpetek czy butów dlatego też moje stopy i paznokcie są praktycznie ciągle widoczne i mocno eksploatowane. Może i dalej malowanie paznokci nie należy do najprzyjemniejszych moich zajęć, ale znalazłam na to sposób i chciałabym się z Wami nim podzielić.


Hybrydy mają moc! (akurat na zdjęciu ich nie ma, bo Neon Heat od Orly w systemie GelFX został w domu ale jego lakierowy odpowiednik pojechał ze mną!) Tak jest, zaczęłam malować paznokcie u stóp lakierami hybrydowymi. Jak wiecie paznokcie na stopach rosną nawet do 3 razy wolniej niż te na naszych rękach. Dlatego jeśli tak jak ja nie lubicie tej czynności to wybierzcie hybrydy. Dzięki temu paznokcie będziecie musiały malować tylko raz w miesiącu ^^ Rozwiązanie idealne, prawda?

Tak naprawdę najgorszy jest początek. Jeśli nigdy nie przykładałyście większej uwagi do pielęgnacji swoich paznokci i skórek u stóp to czeka Was nie lada przeprawa. Ale tylko za pierwszym razem! Przy kolejnym malowaniu będziecie miały już dużo mniej roboty. Ja osobiście uwielbiam robić skórki wokół paznokci więc to jest dla mnie czysta przyjemność (nawet na stopach!).


Pewnie wiecie, że malowanie paznokci u stóp to niezła gimnastyka... uwierzcie mi na słowo - dzięki tej czynności nie staniecie się bardziej rozciągnięte, a tylko rozboli Was kręgosłup :P Dlatego musicie znaleźć dla siebie jak najwygodniejszą pozycję do malowania. Przydaje się tu również przenośna lampa LED lub taka, która ma ściągane dno. Dzięki temu nie będziecie musiały wyciągać nogi aż na biurko :P Ja używam obecnie lampy SUNUV z aliexpress - tej z różową podkładką na górze :)

Ściąganie hybryd. Oj to chyba najśmieszniejsza część całej tej zabawy. Kiedy robicie hybrydy na rękach to najpierw ściągacie jedną rękę, a potem drugą (o lakier oczywiście chodzi :P). Przy stopach jest dużo wygodniej! Wystarczy zawinąć wszystkie pazurki, ubrać ciepłe skarpetki i voila! Możecie dalej normalnie funkcjonować, a lakier sobie w spokoju odmaka. Same korzyści! No i w stópki jest cieplutko ^^


Ostatnia, ale i bardzo ważna rzeczy dotycząca malowania paznokci u stóp. Po pomalowaniu masz spokój na kolejny miesiąc i możesz cieszyć się pięknie pomalowanymi i zadbanymi paznokciami u stóp! 2h roboty, a tyle przyjemności! Układ idealny prawda? ^^

Oczywiście cały post jest lekko z przymrużeniem oka (bo tak właśnie podchodzę do malowania paznokci u stóp)! Wiem, że wiele z Was też nie lubi tej części malowania, ale na wszystko trzeba sobie znaleźć jakiś wygodny i przyjemny sposób prawda? :) Ja odkąd używam tylko hybryd na stopach cieszę się szybkim i długotrwałym pedicure, a jednocześnie wiem, że moje paznokcie przez cały rok wyglądają pięknie!

Na koniec szybki spis produktów, których użyłam do wykonania tych słodkich, różowych flamingów:
- basa Easy-Off od Orly
- neonowo różowy Neon Heat od Orly z systemu GelFX
- płytka z wakacyjnymi wzorami B.11 summer paradise od B. Loves Plates
- jasno-różowy, pastelowy lakier do stempli BLP26 B. a Sweetheart
- topcoat hybrydowy również od Orly z systemu GelFX
- do tego cały czas używam oliwki do skórek na zmianę od Orly i NCLA - pamiętajcie o tym, stopy też kochają nawilżenie!

A teraz gorąco Was ściskam i przesyłam garść ciepełków z Fuerteventury!

Słyszałyście o naklejkach termicznych Manirouge? W ciągu ostatnich miesięcy szturmem podbiły blogosferę i szczęśliwie dotarły i do mnie! Byłam ich bardzo ciekawa od samego początku, bo tak jak znam już dobrze naklejki wodne i naklejki całopaznokciowe tak te termiczne były dla mnie czymś zupełnie nowym.
Na początek kilka słów wstępu. Jak dobrze wiecie jestem ogromną fanką stempli i na co dzień raczej takie zdobienia możecie zobaczyć na moich paznokciach. Jednak często sięgam po inne metody szybkiego zdobienia. Zawsze fascynowały mnie naklejki całopaznokciowe i byłam wręcz zachwycona wzorami i tym jak wyglądają u innych dziewczyn. Zawsze kiedy jednak przychodziło do aplikacji okazywało się, że moje paznokcie totalnie nie współpracują z naklejkami ze względu na moją wygiętą krzywą C. Mało kto ma aż tak wygiętą, naturalną krzywą C bez budowania jej żelem czy hybrydą. Zawsze kiedy nakładam naklejki całopaznokciowe gdzieś coś odchodzi, gdzieś coś odstaje i się zagina. Znalazłam na to sposób, ale mimo wszystko chciałabym się cieszyć idealnie przylegającymi naklejkami jak dziewczyny posiadające bardziej płaskie paznokcie. Dlatego zdecydowałam się sprawdzić jak wygląda metoda termicznych ozdób marki Manirouge.


Firma Manirouge została stworzona przez dziewczyny dla dziewczyn, które tak jak ja kochają zdobić swoje paznokcie i to widać od razu! Zarówno paczka, która do mnie przyszła jak i każdy produkt są pięknie zapakowane, dopracowane i dopieszczone. Manirouge to naklejki, ale i wszystkie potrzebne akcesoria do aplikacji termicznych ozdób na paznokcie, które występują w przeróżnych wzorach i kombinacjach! Przeglądając stronę natrafiłam na naprawdę masę niesamowitych i wcześniej mi nieznanych wzorów. Na pewno każda z Was znalazłaby tam dla siebie masę naklejek, które przypadłyby Wam do gustu! Ja sama miałam duuuuży problem żeby zdecydować się tylko na kilka sztuk...


To co najbardziej mnie zaciekawiło w tej metodzie to obecność Manirouge Mini Heater czyli specjalnego podgrzewacza do naklejek (zwanych również przez firmę lakierem samoprzylepnym). Za pomocą gorącego powietrza o określonej temperaturze zmiękcza on naklejki, uaktywnia obecny na nich klej oraz sprawia, że stają się dużo bardziej plastyczne, a ich aplikacja ma być dzięki temu dużo wygodniejsza. Zobaczymy czy ciepełko poradzi sobie z moją krzywą C!


Oprócz Mini Heatera oraz naklejek (które pokażę Wam na samym końcu ^^) w paczce znalazłam masę akcesoriów i produktów, które będą przydatne podczas aplikacji i ściągania. Przede wszystkim cleaner do odtłuszczenia płytki paznokcia przed aplikacją, nożyczki do przycięcia naklejek, metalowe radełko do odsuwania skórek, specjalną folię do wygładzenia, oliwkę (jak ona pięknie pachnie truskawkami! ❤) oraz plastikowe radełko do ściągnięcia naklejek.


W zestawie znalazłam również obszerną instrukcję jak aplikować naklejki, list dla #ManirougeGirl, próbny zestaw naklejek oraz kilka uroczych naklejek (takich zwykłych ^^).

A teraz czas na to, na co najbardziej czekacie czyli prezentację z bliska naklejek, które dla siebie wybrałam! Na stronie znajdziecie ich mnóstwo i występują w różnych kombinacjach, mogą być wszystkie takie same lub w dwóch, trzech, a nawet czterech różnych wariantach w obrębie jednego zestawu. Są one również w kilku rozmiarach, dzięki czemu będą pasować na paznokcie bez konieczności przycinania ich.


Zacznę od tych, których wybór był praktycznie oczywistym w moim przypadku czyli od jednorożców w towarzystwie uroczych gwiazdek, serduszek i tęczy - to naklejki o nazwie Henriette. A to nie jedyne jednorożcowe wzory!


Augustine to piękne, różowe flamingi z dodatkiem serduszek, małych listków i delikatnych linii. Idealne na zbliżające się ocieplenie!


Mexique to naklejki dla tych z Was, które kochają kaktusy! Ja wręcz zakochałam się w nich, a w klimacie, w którym obecnie przebywam kaktusów jest jak u nas brzozy i to one powędrują na moje paznokcie jako pierwsze!
Monstera to zestaw gdzie wszystkie naklejki mają ten sam wzór w tym przypadku to różowe i zielone monsterki, urocze prawda?


Fruits Exotiques to coś równie letniego czyli trzy rodzaje owocków - ananaski, cytrynki i arbuziki! Prawda, że od razu zachciało się jakiegś orzeźwiającego smoothie?

Bardzo jestem ciekawa jak naklejki będą się u mnie sprawdzały i czy poradzą sobie z moją krzywą C. Jako pierwsze przetestuję kaktusiki i zobaczymy jaki będzie efekt!

A Wy miałyście już do czynienia z ozdobami Manirouge? Może macie już swoje przemyślenia na ich temat? Podoba się Wam ta metoda zdobienia paznokci?

Buziaki!



Która z Was chciała w dzieciństwie zostać astronautą? ^^ Ja dosyć klasycznie chciałabym księżniczką, a astronomią i astrologią zaczęłam się interesować będąc już nieco starszym dzieckiem :) Często chodzę do planetarium, a praktycznie codziennie wypatruje swojego ulubionego gwiazdozbioru (oczywiście  w porze roku kiedy akurat jest widoczny) czyli Oriona. Dodatkowo na moim łóżkiem mam ponad 50 różnych gwiazdek świecących w ciemności ^^

To takie krótkie wprowadzenie do zdobienia, które dzisiaj chcę Wam pokazać! Głównym, lakierowym bohaterem jest tutaj holoś od NCLA o nazwie The Last Siren.


Ten holoś jest o tyle niesamowity, że na pierwszy rzut oka jest to zwykły, klasyczny, srebrny holoś... a tu się okazuje, że przy bliższym poznaniu wychodzą z niego zielonkawe, wręcz morskie tony! Nie bez powodu nosi taką nazwę!


Wystarczy nałożyć dwie warstwy lakieru żeby pięknie nam pokrył. Zobaczcie tylko jak cudownie mieni się w słońcu! Oj NCLA wie jak stworzyć niesamowite holosy! *.* Ten i inne holosie od NCLA znajdziecie na stronie.


Jeśli chodzi o stemple to użyłam tutaj wzorów z płytki Born Pretty Store L039 z uroczymi, kosmicznymi obrazkami. Na płytce znajdziecie kilka planet, gwiazdek, rakiet, stworków ufo i innych galaktycznych wzorów - jest ich ponad 40! Bardzo podoba mi się ta płytka ❤ Możecie ją dostać w sklepie BPS za 2,99$


Na początku chciałam wykorzystać zwykłe, czarne wzory jednak kiedy tylko zauważyłam tę słodką rakietę - wiedziałam, że muszę ją pokolorować! Do przyozdobienia jej użyłam ślicznych lakierów z uroczej kolekcji Orly Pastel City, którą pokazywałam Wam niedawno w poście tutaj.


Na środkowy i serdeczny paznokieć wykorzystałam wzór w słodkie chmurki, słoneczka i gwiazdki w towarzystwie księżyca. Całość wyszła bardzo bajkowo i komiksowo z czego jestem naprawdę zadowolona!




Mam nadzieję, że to kosmiczne zdobienie w takim trochę słodkim wydaniu się Wam spodoba! Lubicie holosie? Ja po prostu uwielbiam i bardzo często sięgam po nie jako bazę pod stemple! ❤

Kosmiczne buziaki!

Cześć Gwiazdeczki! ⭐

Dzisiaj mam dla Was iście kosmiczne swatche cudownej kolekcji o nazwie Księżyce Jowisza od firmy Maga! Jak każda kobieta uwielbiam jak coś się świeci i błyszczy dlatego ta kolekcja wybitnie przypadła mi do gustu!
Kolekcja Księżyce Jowisza to kolekcja aż 12-stu pięknych, glitterowych lakierów o różnym wykończeniu i w przepięknych kolorach! Dzisiaj przybliżę Wam każdy z nich.


Każdy z lakierów posiada matową nakrętkę z lekkim gumowym wykończeniem w dotyku. Nazwę każdego z księżyców znajdziecie na spodzie okrągłej buteleczki. Za to właśnie kocham tradycyjne lakiery - przez przeźroczystą buteleczkę pięknie widać jaki lakier znajduje się w środku!
Przejdźmy teraz do prezentacji każdego z nich.


800 - Kore - to złoty drobny brokat z pojedynczymi niebieskimi hexami, które bardzo ładnie rozprowadzają się na paznokciu. Niby klasyczny złoty, a jednak ma w sobie coś zaskakującego!


801 - Temisto - różowy odpowiednik pierwszego koloru, z tą różnicą, że drobinki są fioletowo-różowe :) To zdecydowanie idealny lakier dla fanek tego koloru!


802 - Elara - kolejny z tej 'serii' lakierów, tym razem pomarańczowo-miedziany brokat z różowymi hexami. Ten podoba mi się z całej kolekcji najmniej, ale na pewno znajdzie i swoje wielbicielki :)


803 - Kallisto - jeden z moich ulubionych lakierów z księżycowej kolekcji. To wielokolorowy, drobny brokat, który pięknie kryje już po dwóch warstwach :) Przewaga jest tutaj koloru różowego i fioletowego i czerwonego. Jednak jeśli przyjrzycie się uważnie, dostrzeżecie wszystkie kolory tęczy!


804 - Autonoe - jeden z trzech półptransparentnych brokatów - każdy inny i każdy wyjątkowy. Ten to klasyczny złoto-zielony brokat, który na białym wychodzi bardzo niepozornie, ale za to....


.... na czarnym robi robotę, prawda? :D Wychodzą z niego te złote i zielone tony - no wygląda obłędnie!


805 - Kale - oj jak bardzo podoba mi się ten kolor! To błękitek z tej samej rodziny brokatów co lakiery 800-802 czyli zobaczycie tutaj piękny, niebieski, drobny brokat oraz ciemno-niebieskie hexy. Ten kolor to chyba mój ulubieniec tej księżycowej kolekcji!


806 - Tebe - drugi z półtransparentnych brokatów, tym razem na białym wychodzi lekko zółtawo i osobiście najmniej podoba mi się ten efekt. Natomiast na czarnym....


.... ukazuje się nam prawdziwe piękno tego brokatu czyli głęboki granat z ultramarynowymi refleksami! Czysty obłęd!


807 - Leda - ostatni z półtransparentnych brokatów. Na białym wygląda bardzo podobnie do poprzednika jednak wprawnym okiem można dostrzec różnicę.


Tutaj, na czarnym, zdecydowanie widzimy przewagę drobinek niebieskich, ale połyskujących na zielono :) Z całej trójki ten podoba mi się chyba najbardziej!


808 - Metis - teraz czas na lakiery, które wykończeniem przypominają mi te zwane lakierami foliowymi. Powstaje z nich najgładsza tafla ze wszystkich, które zobaczycie w tej kolekcji. Ten kolor, to połączenie srebra i złota i w zależności od światła widać jak kolory w siebie przechodzą.


809 - Io - w odróżnieniu od poprzednika tutaj nie ma najmniejszych wątpliwości jaki to kolor i jest to oczywiście złoty. Tak samo tworzy na paznokciu bardzo gładką taflę.


810 - Arche - to różowy odpowiednik Metis i Io, aczkolwiek na paznokciu wychodzi w nim wiele srebrzystych tonów. Bardzo podoba mi się ten efekt!


811 - Europa -  to mój trzeci ulubieniec zaraz po Kallisto i Kale. Tak samo jak ten pierwszy należy do gruy wielokolorowych, drobniutkich brokatów. Tym razem jednak przewaga jest tu drobinek koloru niebieskiego i zielonego dzięki czemu przybiera lekko grafitowy odcień. Ach jak pięknie się mieni!

I jak podoba się Wam ta kolekcja? ⭐ Może macie już jakieś lakiery z tej księżycowej dwunastki? Koniecznie napiszcie w komentarzach co o nich sądzicie!

Kosmiczne buziaki! ⭐

Szukaj na tym blogu

Formularz kontaktowy

Name

Email *

Message *