Czy są tu jacyś wielbiciele kawy?  Ja niestety odkąd nie piję mleka to przestałam pić również i kawę, jednak uwielbiam jej zapach. Mam kilka kawowych kosmetyków, które obłędnie pachną! ♥

Dzisiaj chcę Wam pokazać zdobienie, którego nie powstydziła by się żadna miłośniczka kawy zarówno tej czarnej jak i z dodatkiem mleczka.

Kiedy pierwszy raz zobaczyłam lakier Sophin 325 to natychmiast pomyślałam o tym żeby stworzyć na nim jakieś kawowe zdobienie. To beżowy, nudziakowy lakier z mnóstwem czarnych, małych drobinek. To brat dwóch lakierów z tego i tego posta. Tego typu lakiery zawsze przypominają mi też przepiórcze jajeczka ^^


Do mojego kawowego zdobienia użyłam:
- lakier Sophin 325
- płytka Born Pretty Store BPL-023
- czarny lakier do stempli B. Loves Plates BLP01 B. a Dark Knight
- biały lakier do stempli B. Loves Plates BLP02 B. a Snow White
- niebieski lakier do stempli B. Loves Plates BLP11 B. a Blue Ocean
- fioletowy lakier do stempli B. Loves Plates BLP16 B. a Berry Smoothie
- topcoatu CND Vinylux



Jeśli chodzi o płytkę Born Pretty Store to wybrałam z niej wzór z ziarenkami kawy oraz uroczą filiżaneczkę. Wykonałam dwie stemplowe naklejki i umieściłam je na środkowym i serdecznym paznokciu. Czy nie uważacie, że uroczo wyglądają te filiżaneczki pełne gorącej kawusi? ♥


A teraz zapraszam Was na resztę zdjęć całego mani! ♥
Miłego oglądania!





I jak podoba się Wam to kawowe zdobienie? ♥ Jest to raczej wybór kolorystyczny nie w moim stylu, ale powiem Wam, że miałam mega frajdę w robieniu naklejek, a efekt końcowy bardzo mi się spodobał! Czasem dobrze na chwile odpocząć od neonowo-tęczowego szaleństwa... ale tylko na chwilę ^^
Koniecznie dajcie znać jak podoba się Wam zdobienie, lakier i wzory z płytki :)

Wiem, że jest już późno, ale na pewno w poniedziałkowy poranek kawa się Wam przyda! ♥
Cześć Słoneczka! ♥

Ostatnio trochę wyprułam się z kreatywności, ale w odpowiednich momentach wena mnie nawiedza i dzisiaj zobaczycie co się z niej urodziło!


Sama koncepcja zdobienia zrodziła się w mojej głowie bardzo szybko. Od razu wiedziałam, których lakierów użyć! Niestety z doborem stempla (kwiatków i liści) miałam nieco większe problemy (jak to przy wybieraniu wzoru!), ale w efekcie zdecydowała się na trzy wzory.


Zdecydowałam się na wzory z płytek:
- kwiatki - B. Loves Plates B.02 flower power
- liście - B. Loves Plates B.04 leaves of happiness
- koronka - hehe 018


Jeżeli chodzi o lakiery to użyłam:
- malinowy - Orly Window Shopping
- miętowy - Orly Vntage
- turkusowy - Orly Hip and Outlandish
- czarny do stempli - B. Loves Plates BLP01 B. a Dark Knight
- biały do stempli - B. Loves Plates BLP02 B. a Snow White
- top coat CND Vinylux


Jeżeli chodzi o samą technikę to użyłam tutaj dwóch metod stemplowania - double stamping oraz reverse (advanced) stamping :) A po naszemu - podwójne stemplowanie i stemplowe naklejki ♥
Powiem Wam, że jak zwykle nie jestem fanką ani typowych pasteli, ani samego motywu róży (ten kwiat polubiłam dopiero jakiś czas temu ♥) tak efekt końcowy tego zdobienia bardzo mi się spodobał! ♥

Zapraszam do oglądania reszty zdjęć ♥









I jak podoba się Wam to zdobienie? ♥ Dawno nie wyszło mi coś tak uroczego więc ja nieskromnie powiem, że jestem z siebie dumna, ha! Dajcie koniecznie znać co sądzicie o zdobieniu i czy próbowałyście kiedyś tych metod stemplowania.

PS. Obecnie u Orly na FB trwa konkurs - ORLYmpiada - więc wpadajcie i bierzcie udział. Można wygrać spore vouchery na zakupy!

Różane całusy ♥
Cześć!

Dzisiejszy post będzie nieco inny niż wszystkie, wzbudzający emocje i bardzo dla mnie ważny, ale myślę, że Wam się spodoba :)

Pamiętacie jak ponad 2 lata temu publikowałam post informujący o tym, że stworzyłam swoją markę B. Loves Plates i własne płytki do stempli? Doskonale pamiętam towarzyszący temu stres, podniecenie i ekscytację.
Dzisiaj chce Wam krótko powiedzieć o sekrecie, który trzymałam już od bardzo dawna!


Jeżeli nie znacie Tamit24 z bloga Fall in Nailove to nie wiem co jeszcze robicie w świecie lakieromaniaczek w naszym kraju, bo to jedna z najbardziej popularnych blogerek paznokciowych i prywatnie moja przyjaciółka ♥ Tak się składa, że każda z nas ma swoje marzenia i bez względu na przeciwności dąży do ich realizacji! Moje spełnione marzenie już dobrze znacie, a dzisiaj pokażę Wam jakie marzenie miała Pau i co takiego udało się jej stworzyć!


Kiedy pierwszy raz usłyszałam o pomyśle Pau i o tym co ma zamiar robić - oszalałam! Genialny pomysł i od samego początku z niecierpliwością śledziłam jego rozwój ♥ Jak to zwykle bywa życie rzuca nam pod nogi kłody, ale Pau się nie poddała i dzięki temu jest dzisiaj w tym miejscu, w którym jest!


Dzięki jej wytrwałości i samozaparciu mogę Wam dzisiaj przedstawić nową na naszym rynku markę XOXO MUA! ♥ Tak się cieszę, że ten dzień wreszcie nastąpił i że świat nareszcie dowie się co takiego Pau kombinowała przez te kilka miesięcy! ♥


Na chwile obecną Pau stworzyła świetnej jakości koszulkę prawdziwej lakieromaniaczki! Koszulka ma specjalnie zaprojektowane i wyszyte lakiery, pazurki i ulubiony hasztag każdej lakieromaniaczki (#NPA - #NailPolishAddict!)! ♥


Oprócz tego coś na czego punkcie totalnie oszalałam - mianowicie casy na telefon! Kto mnie zna to wie, że mam ich całe mnóstwo, ale zawsze brakowało mi tych, które są najbliższe memu sercu czyli z motywem lakierowym... I teraz mam dwa! Pau stworzyła dwa przegenialne casy z lakierowym szaleństwem, a do tego z kolorowym pływającym glitterem! ♥ No czy może być coś bardziej obłędnego?


Pau od początku zadbała o każdy najdrobniejszy szczegół! Wszystko jest dopracowane, urocze i totalnie w jej stylu! Osobiście zakochana jestem na przeuroczym pinie z logo marki, który (uwaga!) ma w sobie czerwony glitter! ♥ Obłęd, totalny obłęd! ♥


Jeżeli chcecie dokładnie poczytać o tym jak powstawała marka, jakie marzenia są z nią związane, jak to wszystko było i co planuje Pau to wpadajcie do niej na bloga do TEGO postu.

Mnie aż serce wali z wrażenia i bardzo się cieszę, że mogłam (i dalej mogę!) śledzić tworzenie marki, jej narodziny i rozwój!

Koniecznie dajcie znać co myślicie o produktach i o samej marce. Ja przebieram nogami, bo wiem, że to kolejna 'bomba atomowa' zrzucona na blogosferę! ♥ Dzisiaj rusza oficjalny sklep XOXO MUA więc miłego oglądania, zwiedzania i nabywania!

Pau - pamiętaj, że jesteś niesamowita i możesz zdobyć wszystko o czym tylko zamarzysz i niezależnie od tego co dzieje się po drodze - uda Ci się! If you can dream it, you can do it! I powtórzę motto, które przyświeca B. Loves Plates - marzenia się nie spełniają, marzenia się spełnia!
Pamiętaj o tym, że masz wokół siebie ludzi, którzy wspierają Cię bez względu na wszystko! Go go Pau i trzymam kciuki - zawsze! ♥


Cześć Lakieromaniaczki!

Dzisiaj nadrabiam zaległości i przychodzę do Was z krótką relacją ze szkolenia 'Manicure Hybrydowy' organizowanego przez Indigo Nails Lab. Warsztaty odbyły się 20 maja tego roku w Tychach w Centrum Szkoleniowym Euphoria prowadzonym przez Marcelinę Dudek.

Jak to w ogóle się stało, że tam trafiłam? Otóż na konferencji Meet Beauty miałam przyjemność uczestniczyć w warsztatach prowadzonych przez Indigo. Jedną z atrakcji, którą dla nas przygotowali była możliwość zapisania się na bezpłatne szkolenie, na którym miałyśmy się nauczyć jak poprawnie wykonać manicure hybrydowy.

Czy tak było? Zaraz się dowiecie!

Na warsztaty wybrałam się z Basią z bloga barbrafeszyn, a na miejscu okazało się, że dołączyła do nas Ania czyli Mroofa!
W tym kameralnym składzie przystąpiłyśmy do szkolenia.


Na początku Marcelina dokładnie przedstawiła nam jak powinien wyglądać prawdiłowo wykonany manicure hybrydowy. Jako, że profesjonalistką w tej dziedzinie nie jestem to część rzeczy było dla mnie już wiadomych natomiast znalazło się kilka takich, które były dla mnie nowością.
Dodatkowo dowiedziałam się jak skutecznie odsuwać skórki z pomocą metalowego kopytka i specjalnego pilnika (tak, do niedawna jeszcze z uporem maniaka wycinałam skórki, bo tak było łatwiej i szybciej ^^). Od tamtej pory w tej kwestii moje życie naprawdę się zmieniło! ♥

Oprócz tego dla dobra sprawy poświęciłam swój połamany paznokieć aby nauczyć się również przedłużania na formie. Ciekawe aczkolwiek jak dla moich skórek pod paznokciami dość niemiłe doświadczenie :D

Każda z nas miała za zadanie pomalować 5 paznokci z wykorzystaniem różnych technik. Ja zdecydowałam się na klasykę, syrenkę, sugar, gradient z syrenką i delikatny wzorek róży. Wszystko oczywiście w neonowych odcieniach!


Wiem, że dużo dziewczyn uczestniczyło w warsztatach Indigo i chętnie się dowiem jakie są Wasze opinie na temat tego szkolenia.

Ja od czasu nabycia nowej wiedzy czuję się dużo pewniej w wykonywaniu metody hybrydowej i wiem, że robię to w sposób prawidłowy i przede wszystkim w taki aby nie uszkadzać samej siebie i koleżanek, którym te hybrydy obecnie wykonuję. Przede wszystkim czuję, że mam na ten temat jakąś konkretną i sprawdzoną wiedzę.

A może były na tych szkoleniach również dziewczyny, które zajmują się stylizacją paznokci na co dzień? Jak oceniacie wiedzę, która została Wam przekazana na szkoleniu?

Pokażę Wam jeszcze zdobycze, które postanowiłam nabyć zaraz po szkoleniu ^^


Obecnie już po 2 miesiącach korzystam regularnie ze wszystkich tych produktów i sprawdzają mi się bezbłędnie ♥

A Wy macie już coś z firmy Indigo? Jak Wam sprawują się te produkty? Jestem ciekawa co o nich sądzicie! ♥

Na koniec zaproszę Was jeszcze na krótka relację z tych warsztatów na moim kanale :)



Ściskam! ♥

Cześć Słoneczka!

Ostatni czas nie sprzyja mojemu pisaniu na blogu, ale spokojnie, wracam na stałe ♥

Każdy zna powiedzenie 'kobieta zmienną jest'... dlatego też dzisiaj zobaczycie lakier, który zmienia się tak samo jak kobieta! No może nie aż tak, bo tylko pod wpływem temperatury ^^


Mowa dzisiaj będzie o lakierze MILD'S od Born Pretty Store z numerem WB002. Ja jakaś zagorzałą fanką takich temperaturowych kameleonów nie jestem, bo zwykle albo się paskudnie nakładały, albo efekt był kijowy, albo kryły po 25 warstwach... Skusiłam się na ten egzemplarz tylko i wyłącznie dlatego, że przepięknie zmienia kolor z intensywnie zielonego w limonkowo-żółty ♥ Coś idealnego!


Lakier kosztuje 5,99$ za 7ml i przyznam szczerze, że nie jest to mało jak na tę pojemność i de facto no-name markę. Producent twierdzi, że lakier nie zawiera żadnych szkodliwych substancji, a jego zapach też jest daleki od typowo 'chińskich' śmierdziuszków. Lakier dobrze się rozprowadza, a krycie które zobaczycie na zdjęciach zawdzięczam trzem cienkim warstwom.


Aby trochę się pobawić efektem zmiany koloru postanowiłam do samego lakieru dodać gradientowy stempel. Użyłam tutaj BLP13 oraz BLP12 marki B. Loves Plates, a ich granicę zatarłam podczas przeciągania zdrapką po płytce. Wzór pochodzi z płytki liściastej czyli B.04 leaves of happiness. Wybaczcie ilość cicików na zdjęciu powyżej, ale makro mi się spodobało, a jest to wzór odbity na rolce do ubrań, na której zwykle czyszczę stemple.

Dodatkowo, aby nadać jeszcze błysku całemu zdobieniu dodałam holo top coat marki Sophin, o którym niedługo Wam opowiem :)


Lakier MILD'S w zimnie przybiera kolor zielony (tutaj na końcówkach moich paznokci widzicie jak powoli się już zmienia), a w cieple limonkowo-żółty. Ja zdecydowanie wolę ten pierwszy kolor, ale oba wyglądają cudnie kiedy się zmieniają między sobą!


Myślę, że to fajny bajer i każda szanująca się lakieromaniaczka powinna mieć chociaż jeden zmieniający kolor lakier ^^ Tak dla zasady, ot co!


Efekt ten najlepiej widać na dłuższych paznokciach - wtedy uzyskujemy ładny gradient i przejście między kolorami. W moim jednak przypadku najlepiej zobrazuje to filmik gdzie zamoczyłam jedną dłoń w wodzie ciepłej, a druga w zimnej :)


W sumie miałam nie lada frajdę latając z paznokciami ciągle pod ciepłą bądź zimną wodę, albo dotykając ciepłych i zimnych rzeczy ^^ Jak dziecko... haha!


Tutaj lakier bazowy jest w fazie przejściowej, a dodatkowo uzyskujemy niezłe złudzenie optyczne dzięki dzięki gradientowemu wzorkowi :)



I jak podoba się Wam ten cudak? Bałam się, że może trochę przesadziłam z nagromadzeniem bajerów w tym zdobieniu, ale efekt końcowy bardzo mi się spodobał. Sam lakier bardzo fajnie reagował na temperaturę, do tego gradientowy wzór wymuszał na nas dodatkowego skupienia, a holo top (w postaci delikatnej mgiełki) dopełnił całości i sprawił, że wszystko pięknie się błyszczało.

Dajcie koniecznie znać czy macie ten lakier i czy lubicie takie zmieniające się cudaki ♥

Lakier możecie dostać TUTAJ, a korzystając z mojego kodu VML91 dostaniecie 10% zniżki na całe zakupy :)

Całusy ♥